Johann Sebastian Bach urodził się w 1685 roku i był częścią niezwykłej niemieckiej dynastii muzycznej. Jego świat ukształtowała teologia Marcina Lutra, wielkiego reformatora kościelnego, ale także człowieka, który muzykę postrzegał jako dar Boży.

Zanurzony w muzyce od urodzenia, Bach stopniowo opanował techniki i instrumenty, aż stał się kompozytorem i dyrektorem muzyki kościelnej. Studiował również teologię, a w zachowanej do dziś Biblii możemy zobaczyć jego staranne adnotacje.

Po kilku krótkotrwałych nominacjach znalazł w Lipsku dom, w którym przez trzydzieści lat kontrolował muzykę nie tylko kościelną, ale także dworską i społeczną. Zmarł w 1750 roku, pozostawiając po sobie niezrównaną spuściznę muzyczną.

O Bachu niewiele wiemy poza jego muzyką. Skąpa korespondencja, jaką zachowaliśmy, jest typowa dla muzyków kościelnych w każdym wieku i wyznaniu: broni swojej muzyki, targa się o standardy i błaga o więcej środków.

Wiemy, że Bach doznał wielu tragedii. Został osierocony jako dziecko. Wrócił z podróży, do ukochanej żony (już nie żyła), a dwanaścioro jego dzieci zmarło w dzieciństwie. Kiedy muzyka Bacha dotyka smutku, wiesz że wie o czym mówi.

Muzyka Bacha jest niesamowita zarówno pod względem ilościowym jak i jakościowym. Ilościowo? Cóż, jeśli chcesz kompletny zbiór wszystkiego, co napisał, to jest orkiestra, klawiatura, wiolonczela, skrzypce, flet i ogromna ilość muzyki kościelnej. Jakość? Bach potrafił bez wysiłku opanować każdą zawiłość muzyki. A jednak, choć potrafił pisać dzieła o olśniewającej matematycznej złożoności, to zawsze są one muzyką, którą należy się cieszyć i nigdy nie są po prostu pokazem akademickiej błyskotliwości.

Około trzech czwartych muzyki Bacha zostało napisanych dla kościoła. W ówczesnym kościele luterańskim nabożeństwa (które mogły trwać nawet do czterech godzin!) miały w środku znaczną kompozycję muzyczną – kantatę. Dla solistów, często chóru i szeregu instrumentów, kantata miała zwykle około dwudziestominutową długość; skupiała się na lekturze Biblii i przygotowywała zgromadzenie do kazania.

Kalendarz kościelny wymagał kantat siedemdziesiąt razy w roku, a w jednym z największych trwałych osiągnięć twórczych w historii, przez trzy lata Bach tworzył co tydzień nową kantatę. Oznaczało to, że co tydzień musiał ustawiać niemiecki tekst do muzyki (często pisząc partie dla kilkunastu solistów i graczy), kopiować partytury, próbować utworu i w końcu reżyserować go w niedzielę. Mimo oczywistej pokusy, Bach rzadko się powtarzał i konsekwentnie generował świeżą muzykę o niezwykłym oddziaływaniu i pięknie.

Ale to właśnie wiara Bacha kierowała tak dużą częścią jego twórczości. W pewnym sensie Bach może być postrzegany jako teolog i kaznodzieja, który komunikował się przez muzykę. Pisząc utwór kościelny, Bach często zaczynał od skróconej modlitwy J. J. (“pomoc Jezusa”), a kończył na S.D.G. (Soli Deo Gloria – “Tylko Bogu niech będzie chwała”).

Bach pisał, że “celem i ostatecznym końcem całej muzyki nie może być nic innego jak chwała Boża i orzeźwienie duszy”, a jego intencja chwalenia Boga i zachęcania słuchaczy jest obecna w całej jego muzyce.

Spośród wielu rzeczy, które można powiedzieć o Bachu, pozwolę sobie wymienić trzy, które szczególnie doceniam.

Po pierwsze, jestem pod wrażeniem tego, jak Bach postrzegał swoje dzieło jako uwielbienie. Tak, muzyka kościelna wypłacała mu pensję, ale nawet kiedy co tydzień pisał kompozycje, nie ma żadnych dowodów na to, że kiedykolwiek “tylko wykonywał swoją pracę”. Pracował dla Boga i Bóg zasługiwał na to, co najlepsze. Wielu z nas stoi w obliczu męczącego brzemienia, jakie niesie ze sobą konieczność wielokrotnego wykonywania pracy. Niech każdy z nas pozostanie tak świeży i natchniony jak Bach.

Po drugie, moje serce jest ogrzewane przez głęboką wiarę chrześcijańską Bacha. Faktem jest, że Bach, idąc za Lutrem, zrozumiał, że serce ewangelii jest o tym, jak grzeszni mężczyźni i kobiety stają się sprawiedliwi wobec świętego Boga przez śmierć Chrystusa na krzyżu. My również nie możemy nigdy stracić z oczu tej prawdy.

Wreszcie, jako ewangelista, jestem podbudowany tym, że w swojej muzyce kościelnej Bach nie opisuje po prostu prawdy, lecz ją głosi. Zaprasza do odpowiedzi, starając się pociągnąć swoich słuchaczy z bycia jedynie widzami prawdy do bycia tymi, którzy mogą ją uznać za swoją własną. Przez lata muzyka Bacha okazała się bardzo niebezpieczna dla ateistów.

W ostatnich latach Bach stworzył dzieło, które miało być jego testamentem dla świata – Mszę h-moll. Niezwykłe, że Bach wybrał tekst łaciński, prawdopodobnie po to, by jego twórczość wyszła poza granice Niemiec na świat. Ostatni refren Dona nobis pacem jest modlitwą do Boga, aby obdarzył nas swoim pokojem.

Źródło: The Christian News

Author:

By Maciej