W świetle pewnych wydarzeń, zarówno tych cyklicznych, jak i tych, które zdają się być pewnym novum zarówno na świecie, jak i w naszym kraju, chciałbym spojrzeć na dość popularne zjawisko ekumenizmu, ale spojrzeć na nie w kontekście Bożego wybrania. Może kogoś zdziwić zestawienie tych dwóch pojęć, lecz wbrew pozorom łączy je pewien związek. Piszę o tym ponieważ tradycją stało się to, że dni pomiędzy 18 a 25 stycznia są nazwane Tygodniem modlitw o jedność chrześcijan. Czy jednak ekumenizm, a jedność chrześcijan są zwrotami synonimicznymi?

Zwróćmy uwagę na termin ekumenizm. Pochodzi on od greckiego słowa οικουμένη (oikumene) co oznacza zamieszkały świat. Warto żebyśmy zapamiętali znaczenie tego terminu, ponieważ pomoże nam to zrozumieć jego biblijny lub niebiblijny wymiar. Zanim przejdziemy do samego ekumenizmu, spróbujemy najpierw zdefiniować pojęcie wybrania. Czym jest w Biblii, zwłaszcza w Nowym Testamencie. To pomoże nam spojrzeć na zjawisko ekumenizmu we właściwym świetle.

WYBRANIE – CZYM JEST?

Termin wybranie często jest źle rozumiany lub interpretowany w świetle pewnych założeń, które mają ogromny wpływ na interpretację Bożego Słowa. Określenia wybranie nie jesteśmy w stanie usunąć, ani ominąć w czasie lektury Pisma Świętego, dlatego często dokonuje się jego interpretacji w oparciu o pozabiblijny kontekst mając na uwadze tradycje teologiczne, które w sposób podświadomy wymuszają taką, a nie inną egzegezę. Innymi słowy tak dostosowuje się znaczenie tego słowa, aby pasowało ono do wcześniejszych ustaleń.

Często niestety przesiąknięci takim podejściem do Pisma, interpretujemy biblijne pojęcie wybrania nie zastanawiając się nad logicznymi implikacjami naszych stwierdzeń. Przyjrzyjmy się najpierw najbardziej znanemu biblijnemu fragmentowi, który porusza temat wybrania, a w konsekwencji i przeznaczenia:

4 Jak nas wybrał w nim, przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed jego obliczem w miłości. 5Przeznaczył nas dla siebie, ku usynowieniu przez Jezusa Chrystusa, według upodobania swojej woli. (Ef 1:4 – 5)

Jednym z kuriozalnych wyjaśnień tego jest twierdzenie, że fragment ten mówi o wyborze Chrystusa, przez co ci, którzy weń uwierzą również stają się wybrani. Problem w tym, że ten tekst nie mówi o wybraniu Chrystusa. Wybór dokonuje się w Chrystusie i dokonując uczciwej oraz spójnej egzegezy nie możemy wyciągnąć z tego fragmentu wniosku o wybraniu samego Chrystusa. Jest to zatem przykład nadinterpretacji wynikający z niezależnych od tekstu biblijnego założeń teologicznych. O wyborze i predestynacji Chrystusa mówią inne teksty np.:

19 Lecz drogą krwią Chrystusa jako baranka niewinnego i nieskalanego; 20Przeznaczonego do tego przed założeniem świata, a objawionego w czasach ostatecznych ze względu na was (1P 1:19 – 20)

oraz

27 Rzeczywiście bowiem Herod i Poncjusz Piłat z poganami i ludem Izraela zebrali się przeciwko twemu świętemu Synowi, Jezusowi, którego namaściłeś, 8aby uczynić to, co twoja ręka i twój wyrok przedtem postanowiły, że ma się stać (Dz 2:27 – 28).

Innym jeszcze bardziej kuriozalnym wyjaśnieniem jest, że wybór dotyczy wszystkich. Z samej definicji słowo wybór zakłada selekcję, a to oznacza, że nie można wybrać wszystkich, ponieważ wybór zakłada możliwość odrzucenia. Wybór wszystkich jest zatem oksymoronem czyli figurą retoryczną, która składa się z przeciwstawnych sobie oraz wykluczających się pojęć. W tym przypadku widać bardzo jasny przykład eizegezy czyli wczytywania w biblijny tekst tego czego tam nie ma przy pomocy bezzasadnej redefinicji słowa wybór.

Ostatnim przykładem może być interpretacja tego fragmentu, według której wybranie dotyczy samego aktu zbawienia lub sposobu zbawienia przez Chrystusa. Czy jednak taka interpretacja jest uzasadniona? Należałoby się przyjrzeć co w tekście biblijnym jest przedmiotem orzeczenia? Jest nim zaimek osobowy my. Zatem czynność wyboru, ponieważ tego dotyczy orzeczenie, jest ukierunkowana na zaimek my zawierający w sobie autora oraz czytelników listu, a nie na Chrystusa ani na sam fakt zbawienia czy sposób zbawienia. Zatem twierdzenie, że wybór dotyczy czegoś innego niż zaimka osobowego my czyli wierzący w Chrystusa jest całkowicie nieuzasadniony.

To co należy zaznaczyć, to fakt, że Apostoł Paweł objawia też cel wyboru oraz ustala jego ramy czasowe. Celem wybrania jest to, by wybrani stali przed obliczem Boga święci i nienaganni, usynowieni poprzez dzieło Jezusa Chrystusa. Ramy czasowe, jakie kreśli przed nami Apostoł narodów, przekraczają nasze pojmowanie, ponieważ sięgają poza linearny pomiar czasu, który pojmujemy, do samej wieczności przed jakimkolwiek początkiem tego co istnieje. To wówczas już w Chrystusie, Bóg dokonał wyboru osób, które przeznaczył do pewnego celu czyli usynowienia, a wszystko to dokonało się tylko na podstawie niczym nieograniczonej woli samego Boga Inny fragment wyraźnie mówiący o wybraniu to ósmy rozdział Listu do Rzymian:

28 A wiemy, że wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga, to jest tych, którzy są powołani według postanowienia Boga. 29Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi. 30Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił. (Rz 8:28 – 30)

Tutaj ponownie Apostoł Paweł odsłania przed nami tajemnice wybrania i przeznaczenia, ponieważ te dwie tajemnice nigdy nie mogą być od siebie oddzielone, gdyż przeznaczenie ustanawia cel dla wybrania, bez przeznaczenia wybranie byłoby pozbawione sensu, zaś przeznaczenie bez wybrania tych, którzy będą uczestniczyć w tym przeznaczeniu, byłoby bezowocne. Kim zatem są wg Pawła wybrani? To ci, którzy są powołani według postanowienia Boga i miłują Boga i tych Bóg przedtem znał gr. προέγνω (od czasownika προγινώσκω znać wcześniej niż). Co jednak oznacza fakt, że Bóg znał ich wcześniej? Biorąc pod uwagę fakt, że werset 29 jest kontynuacją wersetu 28, biorąc pod uwagę spójny ciąg myśli Pawła, należy uznać, że Bóg znał ich przed tym nim zostali powołani i go umiłowali. Zatem ci, których On wcześniej znał umiłowali Go, ponieważ takie było Jego postanowienie.

Bóg znał tych ludzi przedtem, ponieważ tak postanowił. Jest to zatem kwestia wyboru po stronie Boga, ponieważ postanowienia dokonuje się na podstawie wyboru. W świetle tego fragmentu widać wyraźnie, że Boże postanowienie dotyczy tylko tych, którzy na podstawie tego postanowienia Go miłują. To postanowienie również określa cel, który jest tożsamy z celem pokazanym nam w liście do Efezjan aby stali się podobni do obrazu jego Syna co jest synonimiczne w swoim znaczeniu z wyrażeniem aby byli święci i nienaganni przed jego obliczem. Paweł zatem wyraźnie powtarza w liście do Rzymian tą samą naukę, którą zawarł w Liście do Efezjan.

Co więcej Paweł wyraźnie naucza, że skuteczność dzieła Chrystusowego dotyczy tylko i wyłącznie wybranych. W wersecie 30 ósmego rozdziału Listu do Rzymian naucza, że Chrystus usprawiedliwił oraz uwielbił tych, którzy są powołani, a powołani są ci, którzy są przeznaczeni, a przeznaczeni są wybrani. Zatem usprawiedliwieni i uwielbieni są ci, którzy zostali do tego wybrani, by stać się obrazem Syna czyli ci, którzy zgodnie z postanowieniem Boga miłują go.

W Starym Testamencie widać wyraźnie, że nie ma ani jednej osoby, która ma jakikolwiek związek z Bogiem, a która nie byłaby osobiście i bez żadnych swoich zasług wybrana przez Boga. Adam, Noe, Abraham, Samuel, Dawid, każdy z nich był osobiście wybrany i powołany przez postanowienie Boże, aby czynić to co jest wolą Boga. Co więcej nawet cały naród – naród Izraela – jest wybrany zgodnie z postanowieniem Boga. Aby dodać temu dramaturgii musimy też powiedzieć sobie jasno, że nawet narody, które napadały, mordowały i grabiły Izraela były do tego wybrane oraz powołane zgodnie z postanowieniem Boga:

5 Spójrzcie na narody, zobaczcie i zdumiejcie się bardzo, gdyż dokonuję dzieła za waszych dni, w które nie uwierzycie, gdy wam o nim opowiedzą. 6Oto bowiem wzbudzę Chaldejczyków, naród srogi i gwałtowny; przejdą przez szerokość ziemi, aby posiąść cudze miejsca zamieszkania. (Ha 1:5 – 6)

czy

5 Ach, Asyryjczyk, rózga mego gniewu; w jego ręku jest kij mojego oburzenia. 6Wyślę go przeciw obłudnemu narodowi, przeciw ludowi mojego gniewu przykażę mu, aby zebrał łup i zdobycz, aby zdeptał go, jak błoto na ulicach. (Iz 10:5 – 6)

Tak więc Boży wybór człowieka lub całego narodu do realizacji Bożych celów jest nauczany w sposób jasny i klarowny w Starym Testamencie. Dzisiaj często chrześcijanie pragną zepchnąć ten atrybut Boga w pewną formę bezużyteczności w świetle Nowego Testamentu argumentując, że czas Nowego Testamentu jest czasem łaski, rozciągając przy tym pojęcie łaski na wszystkich ludzi bez wyjątku. Tymczasem zapomina się, że łaska jest też bardzo ważnym elementem objawienia Starego Testamentu, i że nabiera ona swego prawdziwego znaczenia tylko w świetle Bożej sprawiedliwości oraz ludzkiego zdeprawowania.

Paweł z Tarsu, jako Apostoł Nowego Testamentu bardzo mocno odnosi się do łaski okazywanej według postanowienia woli Boga, osadzając to równie mocno w kontekście Starego Testamentu. Przykładem na to jest 9 rozdział Listu do Rzymian. Tutaj wyraźnie widać, że koncept wybrania Paweł traktuje w wymiarze wybrania osobowego. Niektórzy próbują, interpretując 9 rozdział, ukazać, że wybór dotyczy Izraela, ale zaprzecza temu werset 8, w którym Apostoł zawęża krąg wybranych do konkretnych osób. W jaki sposób to czyni? Zaprzeczając przynależności Żydów jako grupy do kategorii dzieci Boże na podstawie ciała czyli przynależności etnicznej, a twierdzi, że dziećmi Bożymi są ci, którzy stają się dziećmi obietnicy ponieważ są uznani za potomstwo, zawężając tym samym pojęcie dziecka obietnicy do konkretnych osób uznanych za potomstwo. Kto ma prawo kogo uznać za potomstwo? Oczywiście Bóg, dlatego w wersecie 20 zdając sobie sprawę ze sprzeciwu ludzi wobec decyzji Stwórcy, napomina tych którzy ośmielają się to czynić, wskazując jednocześnie na to, że człowiek nie ma podstawy do tego by w jakikolwiek sposób wnosić swój sprzeciw wobec decyzji Boga.

Paweł nadaje wyborowi charakter osobowy, ilustrując to decyzją Boga w stosunku do Jakuba i jego prawa odziedziczenia pierworództwa mimo, iż to Ezaw urodził się pierwszy. Wybór ten dokonuje się zanim dzieci mogą uczynić cokolwiek, w ten sposób Paweł chce powiedzieć, że człowiek swoimi czynami nie jest w stanie wpłynąć na decyzje Boga, ponieważ są one postanowione zanim człowiek uczyni cokolwiek czyli zanim teoretycznie mógłby wywrzeć jakikolwiek wpływ na decyzję Boga. Co więcej, wskazując na faraona, Paweł podkreśla wolność Boga w wyborze również tych, których przeznacza na potępienie.

20 Człowieku! Kimże ty jesteś, że prowadzisz spór z Bogiem? Czy naczynie gliniane może powiedzieć do tego, kto je ulepił: Dlaczego mnie takim uczyniłeś? 21Czy garncarz nie ma władzy nad gliną, żeby z tej samej bryły zrobić jedno naczynie do użytku zaszczytnego, a drugie do niezaszczytnego? 22A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i dać poznać swoją moc, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przygotowane na zniszczenie; 23I żeby dać poznać bogactwo swojej chwały na naczyniach miłosierdzia, które wcześniej przygotował ku chwale? (Rz 9:20 – 23)

O wyborze Bożym nauczał sam Pan Jezus. To są słowa Jezusa z jego modlitwy arcykapłańskiej:

6 Objawiłem twoje imię ludziom , których mi dałeś ze świata. Twoimi byli i dałeś mi ich, a oni zachowali twoje słowa. (J 17:6)

Jezus, jako arcykapłan, modli się za tych, których Ojciec mu dał ze świata i to im objawił imię Ojca. Jezus nie twierdzi, że objawił imię Ojca wszystkim ludziom na świecie, ale tym, których Bóg dał mu ze świata. W tym miejscu Jezus dzieli ludzi na dwie kategorie: tych, którzy są przez Ojca oddzieleni od świata i tych, którzy pozostają w świecie. Widać to wyraźnie w wersecie 9 gdzie Jezus nie modli się za światem, ale za tymi, których Ojciec mu dał. Jezus bardzo wyraźnie czyni rozróżnienie między światem, a tymi oddzielonymi przez Ojca od świata i podarowanymi Synowi. Co więcej Jezus ustanawia tu także pewne ramy czasowe i przyczynowe. Ci, którzy są podarowani Synowi są oddzieleni od świata, a zostali podarowani ponieważ należeli do Boga, lecz Boga jeszcze nie znali ponieważ dopiero Syn objawił im imię Ojca. Zatem ramy przyczynowe to: pewni ludzie należą do Boga, który ich oddzielił od świata, a następnie podarował Synowi, który im objawił imię Ojca, a oni zachowali słowa Ojca. Ramy czasowe: Bóg zanim podarował pewnych ludzi Synowi, aby objawił im Jego imię, posiadał te osoby i odłączył je od świata.

Rzeczywistość wybrania i związana z nią nierozerwalnie rzeczywistość przeznaczenia jest zatem obecna zarówno w nauczaniu Pawła Apostoła, jak i samego Pana Jezusa. Będąc uczciwym wobec tekstu biblijnego i spójny w jego interpretacji, należy przyznać, że wybranie ma wymiar osobowy, co oznacza, że dotyczy osób. Pytanie, jakie rodzi się w tym miejscu to, o jakie osoby chodzi? Czy jest jakieś kryterium oceny tego, kto jest wybrany, a kto nie? W pewnym stopniu tak. Biorąc pod uwagę powyższe teksty możemy stwierdzić, że wybrani to są ci, których Bóg stawia przed swoim obliczem uświęcając ich i czyniąc nienagannymi w miłości, usynowieni, uwielbieni, znający imię Ojca przez i w Chrystusie, zachowujący Jego słowa. Czy jest kryterium, które bardziej uściślało kryterium wybrania? Wiemy, że nie ma żadnych ustanowionych przez Boga warunków, które człowiek musiałby spełnić, aby stać się dzieckiem Bożym. Nie ma w nas, ludziach, nic co mogłoby sprawić, żeby w jakikolwiek sposób Bóg był zobligowany do uznania kogokolwiek za sprawiedliwego.

W ewangelii Jana czytamy: 16Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J 3:16)

Biorąc pod uwagę fakt, że Chrystus, jak poucza nas Paweł Apostoł w 9 rozdziale Listu do Rzymian, usprawiedliwił wybranych, a według słów Jana, Jezus oddał życie za wierzących w niego. Zatem jedyny wniosek jaki możemy wyciągnąć jest taki, że każdy wierzący w Chrystusa, każdy pokładający w nim ufność, każdy który złożył w Nim nadzieję życia wiecznego jest osobą przez Boga wybraną, obdarzoną łaską przeznaczenia do realizacji postanowienia Bożego, by uwielbić chwałę Jego miłosierdzia.

Czy możemy zatem poznać tożsamość wybranych?

29 Rzeczy tajemne należą do Pana, naszego Boga, a objawione – do nas i naszych synów na wieki, abyśmy wypełniali wszystkie słowa tego prawa. (Pwt 29:29)

Słowo Boże objawia nam dwie kategorie: rzeczy tajemne oraz rzeczy objawione. To co jest tajemne, co jest zakryte przed nami należy tylko i wyłącznie do Pana, my jako kościół nie mamy udziału w tej wiedzy. To co jest objawione jest pozostawione kościołowi, aby ten wypełniał wolę swego Stwórcy i Zbawcy. Objawione zostały kościołowi postanowienia Boże, zostało również objawione kościołowi postanowienie Boże o wybraniu. Objawione zostały pewne kryteria, dzięki którym możemy zobaczyć czy zbawienie jest udziałem nas samych, ale nigdzie została objawiona tożsamość wybranych, ta pozostaje tajemnicą, którą Pan zachowuje dla siebie. Biorąc pod uwagę kryterium wiary w Jezusa Chrystusa, zakładamy, że każdy kto wzywa imienia Pana jest zbawiony, a co za tym idzie jest częścią kościoła i jest naszym bratem lub siostrą.

O CZYJĄ JEDNOŚĆ MODLI SIĘ CHRYSTUS?

W swojej arcykapłańskiej modlitwie Jezus tak modli się za Apostołów oraz tych, którzy z całego świata uwierzą dzięki ich słowu:

21 Aby wszyscy byli jedno, jak ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie, aby i oni byli w nas jedno, aby świat uwierzył, że ty mnie posłałeś. (J 17:21)

Jest to najczęściej wykorzystywany fragment w przypadku tzw. ekumenii chrześcijan. Jedność, o którą modli się Jezus jest oparta na trwaniu w Bogu oraz na wierze w Syna, na wierze w to, że Jezus jest Bogiem (J 8:24) i zbawicielem. Ta jedność jest też oparta na Słowie, które wybrani Boży mają zachowywać. Jest to jedność oparta na wierze oraz świadectwie wobec całego świata, że Jezus jest ostatecznym i najpełniejszym objawieniem Boga.

Jezusowa modlitwa arcykapłańska dzieli się na trzy części. W ostatniej z nich modli się o jedność tych, których mu podarował Ojciec. Wstawia się za wszystkimi, którzy przyjdą całe pokolenia po Apostołach, aby trwali w jedności, to bowiem jest znakiem dla świata, że ewangelia Jezusa Chrystusa jest zbawczą mocą samego Boga. Tak o jedności wierzących pisał Paweł o jedności w Liście do Efezjan:

2 Z całą pokorą, łagodnością i z cierpliwością, znosząc jedni drugich w miłości; 3 Starając się zachować jedność Ducha w więzi pokoju. 4 Jedno jest ciało i jeden Duch, jak też zostaliście powołani w jednej nadziei waszego powołania. 5 Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest; 6 Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i w was wszystkich. (Ef 4:2 – 6)

Jedność zatem wierzących, którzy są wybrani i powołani przez Boga do życia wiecznego nie opiera się na jedności zorganizowanej, a na jedności wyznania i wiary co prowadzi do więzi pokoju oraz miłości okazywanej wzajemnie. Jedność ta jest zakorzeniona w Bogu, który jest jeden, a nie w człowieku lub instytucjach.

W Dziejach Apostolskich czytamy:

42 Trwali oni w nauce apostołów, w społeczności, w łamaniu chleba i w modlitwach. (Dz 2:42)

Spoiwem więc społeczności opartej na łamaniu chleba i modlitwach było nauczanie apostołów. To doktryna spajała pierwszą społeczność wybranych Boga, ludzi, którzy zawierzyli wszystko Jezusowi, wierząc, że jest on Mesjaszem Bożym.

EKUMENIZM, A JEDNOŚĆ WYBRANYCH BOŻYCH

Czy zatem współczesny ekumenizm spełnia kryteria odpowiedzi Ojca na Jezusową modlitwę o tych, których mu dał? Czy jest możliwe, aby taka forma przywracania jedności między różnymi podzielonymi tradycjami chrześcijańskimi była działaniem Ducha?

Dla apostoła Pawła to ewangelia jest mocą Bożą do zbawienia człowieka, dlatego przykładał on tak wielką wagę do doktrynalnej czystości głoszonej ewangelii:

1 A oznajmiam wam, bracia, ewangelię, którą wam głosiłem, a którą przyjęliście i w której trwacie; 2Przez którą też dostępujecie zbawienia, jeśli pamiętacie to, co wam głosiłem, chyba że uwierzyliście na próżno. (1Kor 15:1 – 2)

Jego jakże gwałtowną reakcję wzbudzili ludzie, którzy w kościołach Galacji zaczęli szerzyć naukę o konieczności obrzezania i powrotu do Prawa Mojżeszowego. Ci ludzie nie odrzucali Chrystusa, ale nie wierzyli w wystarczalność odkupienia dokonanego na krzyżu, twierdząc, że aby dostąpić zbawienia w Chrystusie, najpierw należy stać się Żydem. Wobec ewangelii, która zakłada, że aby dostąpić zbawienia trzeba spełnić choćby ten jeden warunek, Paweł wystąpił z całą mocą:

6 Dziwię się, że tak szybko dajecie się odwieść do tego, który was powołał ku łasce Chrystusa, do innej ewangelii. (Ga 1:6)

Po czym równie z całą mocą wystąpił przeciwko tym, którzy głosili taką wersję ewangelii 8Lecz choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam ewangelię inną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty.

9 Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Gdyby wam ktoś głosił ewangelie od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty. (Ga 1:8 – 9)

Dla Apostoła jakiekolwiek odejście od ewangelii, którą głosił – ewangelii łaski w Jezusie Chrystusie – jest niedopuszczalne i zrywa jedność wierzących, dlatego Paweł ogłasza anatemę nad każdym kto głosi ewangelię inną od tej, którą głosił Paweł oraz inni apostołowie. Dla Pawła nie było innej ewangelii, tylko ta jedna ewangelia, dla której cierpiał i radował się tym cierpieniem, którą uważał za swoją. Ta ewangelia była mocą Boga do zbawienia, zatem każda inna wersja ewangelii takiej mocy była pozbawiona.

Pytanie jakie się pojawia zatem w świetle współczesnych działań ekumenicznych, to czy próby jednoczenia się z kimś, kto głosi inną ewangelię może być w świetle Bożego słowa działaniem wynikającym z pragnienia Jezusowego, aby jego uczniowie byli jedno? Odpowiedź wydaje się być jednoznaczna: oczywiście, że nie. Anatema, którą Paweł obłożył tych, którzy chcą wypaczyć ewangelię Chrystusa (Ga 1:7) powinna być wzorem dla współczesnego kościoła.

Również Jan Apostoł bardzo jasno określa swoje stanowisko wobec tych, którzy wykraczają poza ewangelię Jezusa Chrystusa:

9 Każdy, kto wykracza poza naukę Chrystusa, a nie pozostaje w niej, ten nie ma Boga. Kto pozostaje
w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna.
10Jeśli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu ani go nie
pozdrawiajcie.
11Kto bowiem takiego pozdrawia, staje się uczestnikiem jego złych uczynków.
(2J 1:9 – 11)


REAKCJA NA KIERUNEK WSPÓŁCZESNEGO EKUMENIZMU
Czy można mieć wątpliwości, że każde bratanie się z ludźmi, którzy wykraczają poza ewangelię
łaski, nie jest postawą, której naucza Pismo? Oczywiście, że nie. Jedność pomiędzy chrześcijanami
może być zachowana tylko na podstawie wiary w całkowite, skończone i doskonałe dzieło
zbawienia, którego dokonał nasz Pan Jezus Chrystus. Każde odejście od tej ewangelii jest
zerwaniem takiej jedności i nie ma tu znaczenia czy dany kościół, czy dana tradycja jest
historycznie chrześcijańska czy nie. To nie historyczne korzenie mają moc zbawczą, a zawsze
aktualna ewangelia łaski Boga wobec wybranych Bożych, którzy stanowią jego prawdziwy kościół.
Dzisiejszy ruch ekumeniczny niestety przekraczać zaczyna nawet granice chrześcijaństwa.
Szczególnie widać to w przypadku kościoła Rzymskokatolickiego, gdzie w tzw. kręgi kościoła
włączone są już nie tylko różne od rzymskokatolickiej tradycje chrześcijańskie, nie tylko wyznawcy
religii monoteistycznych, ale także każdy kto spełnia uczynki sprawiedliwości, przez co Rzym zapomniał już o ekskluzywności ewangelii Jezusa Chrystusa, a tworzy nową ewangelię, która głosi,że każdy może być zbawiony mocą swoich uczynków lub na podstawie wiary w monoteistycznego
Boga, niezależnie kto jak Boga definiuje, bez konieczności wiary w krzyż Chrystusa, a co więcej
nawet mimo jawnego odrzucenia krzyża Chrystusa.
Jako święci czyli oddzieleni od świata dla samego Boga, przez samego Boga, musimy zachować
świadomość tego kim jesteśmy i w kim pokładamy nadzieję. Ani piewcy fałszywej ewangelii ani
świat nie są dla nas partnerami do współpracy ku jedności. Ci apostołowie ludzkich osiągnięć
bowiem odrzucają prostotę ewangelii i krzyża Chrystusowego, jako centralnego i jedynego
narzędzia naszego zbawienia, zastępując go wieloma innymi, a świat, jak nas nienawidził, tak dalej
nas nienawidzi, ponieważ najpierw znienawidził tego, który za nas umarł. Świat jest dla nas polem,
na którym Bóg zasiał swoich synów, aby głosili ewangelię o zbawieniu w Jezusie Chrystusie.
W 1Liście do Koryntian czytamy:


21Nie możecie pić kielicha Pan i kielicha demonów. Nie możecie być uczestnikami stołu Pana i stołu
demonów.
22Czy będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czy jesteśmy mocniejsi od niego?
23Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, anie wszystko buduje.

(1Kor 10:17)
Mając zatem świadomość Bożego wybrania i obdarowania niezasłużoną miłością zwróćmy nasze
oczy ku Sprawcy naszego zbawienia, Zachowując jedność wiary i nadziei oraz jedność w głoszeniu
prawdziwej ewangelii, która jest mocą do zbawienia. Jedność w nauczaniu apostolskim cechuje
tych, za których modlił się Jezus, jest to Boży dar i dzieło. Zaś prawdziwy ekumenizm w stosunku
do kościołów głoszących inną ewangelie oraz całego świata zachowujmy głosząc ewangelię, która, powtórzę raz jeszcze, jest mocą Boga do zbawienia.

Bogusław Jasiewicz

By Maciej