VI przykazanie — „Nie zabijaj”

„Nie będziesz zabijał.” 2 Mojżeszowa 20:13

Szóste przykazanie należy do tych przykazań Dekalogu, które na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle proste. Większość ludzi, słysząc słowa: „Nie zabijaj”, myśli przede wszystkim o zakazie morderstwa. Można więc łatwo dojść do wniosku, że skoro nigdy nikogo nie pozbawiliśmy życia, przykazanie to właściwie nas nie dotyczy. Pismo Święte prowadzi nas jednak znacznie głębiej. Szóste przykazanie nie tylko zabrania bezprawnego odebrania człowiekowi życia. Nakłada również pozytywny obowiązek troski o życie — zarówno własne, jak i naszego bliźniego. Ostatecznie Chrystus pokazuje, że przykazanie to sięga jeszcze dalej: aż do naszych myśli, gniewu, pogardy, nienawiści i pragnienia zemsty.

Życie człowieka należy do Boga

Podstawą chrześcijańskiego spojrzenia na ludzkie życie jest prawda o stworzeniu człowieka na obraz Boga.

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył; stworzył ich mężczyzną i kobietą.” 1 Mojżeszowa 1:27.

Dlatego życie człowieka posiada szczególną wartość. Nie zależy ona od jego zdrowia, wieku, pozycji społecznej, sprawności, inteligencji czy przydatności dla innych. Wynika z Bożego aktu stworzenia. Po potopie Bóg właśnie z faktem stworzenia człowieka na swój obraz łączy zakaz przelewania ludzkiej krwi (1 Mojżeszowa 9:6). Człowiek nie jest więc absolutnym właścicielem życia — ani życia drugiego człowieka, ani nawet własnego. Życie jest darem powierzonym nam przez Boga. Dlatego w klasycznym ujęciu reformowanym szóste przykazanie wymaga podejmowania wszelkich zgodnych z prawem działań służących zachowaniu naszego życia oraz życia innych ludzi. Nie wystarczy zatem powiedzieć: „Nigdy nikogo nie zabiłem”. Bóg oczekuje również, że będziemy troszczyli się o własne zdrowie, pomagali ludziom znajdującym się w niebezpieczeństwie, chronili słabszych, powstrzymywali przemoc i — o ile jest to od nas zależne — czynili pokój. Słowa „Nie będziesz zabijał” należy rozumieć przede wszystkim jako zakaz bezprawnego zabójstwa, czyli morderstwa. Nie oznaczają one, że Biblia traktuje w identyczny sposób każdą sytuację, w której dochodzi do śmierci człowieka. Dlatego w etyce chrześcijańskiej osobno rozważa się morderstwo, obronę konieczną, wykonywanie władzy przez państwo czy zagadnienie wojny sprawiedliwej. Jest to ważne rozróżnienie. VI przykazanie nie nakazuje człowiekowi biernie patrzeć, jak napastnik zabija jego dzieci, współmałżonka czy inną niewinną osobę. Skoro istnieje obowiązek ochrony życia, jego obrona może być moralnie uzasadniona. Celem takiego działania nie może być jednak zemsta. Chrześcijanin broni życia po to, aby zatrzymać zło, a nie po to, aby odpłacić złem za zło.

Jezus prowadzi nas od czynu do serca

Najbardziej radykalne wyjaśnienie VI przykazania znajdujemy w Kazaniu na Górze. Jezus przypomina słowa przykazania, a następnie mówi:

„Każdy, kto się gniewa na swego brata bez przyczyny, podlega sądowi.” Mateusza 5:22.

Chrystus pokazuje w ten sposób, że morderstwo nie rozpoczyna się dopiero w chwili, kiedy człowiek podnosi rękę na drugiego człowieka. Jego korzeń może pojawić się znacznie wcześniej — w sercu. Nienawiść, pogarda, nieopanowany gniew, pragnienie upokorzenia drugiej osoby czy pielęgnowanie zemsty należą do tej samej grzesznej rzeczywistości, z której w swojej skrajnej postaci wyrasta morderstwo. Apostoł Jan pisze bardzo mocno:

„Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest mordercą.” 1 Jana 3:15.

Nie oznacza to oczywiście, że gniew czy nienawiść są pod względem prawnym i społecznym tym samym co fizyczne zabójstwo. Jezus ukazuje jednak moralny korzeń grzechu. Możemy nigdy nikogo fizycznie nie skrzywdzić, a jednocześnie godzinami prowadzić w swojej głowie proces przeciwko drugiemu człowiekowi, osądzać go, pogardzać nim, pragnąć jego upadku albo cieszyć się z jego cierpienia. VI przykazanie dociera również tam.

Czy każdy gniew jest grzechem? Nie. Biblia nie naucza, że samo pojawienie się gniewu zawsze stanowi przekroczenie VI przykazania. Apostoł Paweł pisze:

„Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie.” Efezjan 4:26.

Istnieje gniew będący właściwą reakcją na zło, niesprawiedliwość czy krzywdę. Problem zaczyna się wtedy, gdy gniew zaczyna nad nami panować, prowadzi do pogardy, agresji, nienawiści albo chęci odwetu. Chrześcijanin nie jest wezwany do obojętności wobec zła. Jest natomiast wezwany do panowania nad sobą i pozostawienia ostatecznej zemsty Bogu. Jeżeli przykazanie nakazuje chronić życie i dobro człowieka, sprzeczna z jego duchem jest również przemoc wobec bliźniego. Dotyczy to przemocy fizycznej, znęcania się, zastraszania, celowego narażania drugiego człowieka na niebezpieczeństwo oraz brutalnego traktowania słabszych. Szczególnego znaczenia nabiera to w rodzinie. Biblijne nauczanie o małżeństwie nie daje mężowi prawa do tyranii nad żoną. Nauczanie o posłuszeństwie dzieci nie daje rodzicom prawa do ich krzywdzenia. Żadna ustanowiona przez Boga struktura władzy nie daje człowiekowi prawa do stosowania bezprawnej przemocy. Także chrześcijańskie wychowanie i dyscyplina dzieci muszą być podporządkowane miłości, dobru dziecka i panowaniu rodzica nad własnym gniewem. Paweł napomina ojców:

„A wy, ojcowie, nie pobudzajcie waszych dzieci do gniewu, lecz wychowujcie je w karności i napominaniu Pana.” Efezjan 6:4

VI przykazanie a własne życie

Obowiązek ochrony życia obejmuje również nasze własne życie. Człowiek nie otrzymał swojego istnienia sam od siebie i nie jest jego absolutnym właścicielem. Z tego powodu klasyczna etyka chrześcijańska uznaje samobójstwo za ciężkie naruszenie VI przykazania. Trzeba jednak bardzo wyraźnie oddzielić moralną ocenę samego czynu od wydawania ostatecznego sądu nad konkretnym człowiekiem. Stan psychiczny, poważne zaburzenia zdolności rozeznania czy znaczne ograniczenie zdolności świadomego działania mogą wpływać na odpowiedzialność człowieka. Biblia nie daje nam również podstaw do twierdzenia, że samobójstwo jest jakimś szczególnym „grzechem niewybaczalnym”, który automatycznie dowodzi wiecznego potępienia danej osoby. Ostateczny sąd należy do Boga.

Życie nienarodzone

Konsekwentne zastosowanie reformowanego rozumienia VI przykazania obejmuje również ochronę życia dziecka znajdującego się w łonie matki. Psalmista mówi do Boga:

„Ty bowiem ukształtowałeś moje nerki, utkałeś mnie w łonie mojej matki.” Psalm 139:13.

Podobne świadectwo znajdujemy w historii Jeremiasza oraz w opisie spotkania Marii i Elżbiety. Pismo przedstawia człowieka znajdującego się jeszcze w łonie matki jako osobę pozostającą pod stwórczą opieką Boga. Dlatego celowe zakończenie życia niewinnego dziecka należy w klasycznej etyce reformowanej uznać za naruszenie zasady chronionej przez szóste przykazanie. Nie oznacza to jednak, że każdy dramatyczny przypadek związany z ciążą można rozwiązać jednym prostym zdaniem. Szczególnie sytuacje, w których zagrożone jest życie matki, wymagają poważnej oceny medycznej i moralnej. Nie należy bezrefleksyjnie utożsamiać ich z przerwaniem ciąży dokonywanym wyłącznie dlatego, że dziecko jest niechciane. Chrześcijańska etyka powinna jednocześnie chronić życie i okazywać realne miłosierdzie kobietom znajdującym się w dramatycznych sytuacjach.

Eutanazja i granice leczenia

Podobna zasada dotyczy końca ludzkiego życia. VI przykazanie sprzeciwia się celowemu spowodowaniu śmierci człowieka w celu zakończenia jego cierpienia. Chrześcijańska odpowiedź na cierpienie nie polega na zabiciu cierpiącego człowieka, ale na otoczeniu go opieką. Nie oznacza to jednak obowiązku przedłużania biologicznego życia za wszelką cenę. Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy powiedzeniem: „Powoduję śmierć człowieka” a: „Rezygnuję z terapii, która stała się uporczywa lub nieproporcjonalna, i pozwalam chorobie na jej naturalny przebieg”. Dlatego leczenie bólu, opieka paliatywna, obecność przy umierającym oraz rezygnacja z nieproporcjonalnych środków medycznych nie muszą być sprzeczne z VI przykazaniem. Przeciwnie — mogą wyrażać szacunek dla życia oraz godności człowieka aż do naturalnej śmierci. Możemy grzeszyć również przez zaniechanie Jedną z najłatwiejszych do przeoczenia konsekwencji VI przykazania jest odpowiedzialność za dobro, którego nie uczyniliśmy. Jeżeli Bóg nakazuje nam troszczyć się o życie bliźniego, możemy przekroczyć to przykazanie nie tylko poprzez bezpośrednie działanie, lecz także poprzez obojętność. Apostoł Jakub pisze:

„Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, popełnia grzech.” Jakuba 4:17.

Wyobraźmy sobie człowieka leżącego przy drodze, któremu możemy pomóc, lecz przechodzimy obojętnie obok niego. Właśnie taki problem odsłania przypowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie. Kapłan i Lewita nie pobili napadniętego człowieka. Nie dokonali na nim przemocy. Po prostu przeszli obok. Samarytanin się zatrzymał. Właśnie dlatego pozytywna treść VI przykazania jest tak istotna. Bóg nie mówi jedynie: „Nie niszcz życia”. Wzywa także: „Chroń życie. Pomagaj. Okazuj miłosierdzie”. Nie tylko „nie zabijaj”, ale „miłuj”. W najgłębszym sensie szóste przykazanie prowadzi więc od zakazu morderstwa do nakazu miłości bliźniego. Nie wystarczy więc powiedzieć: „Nie morduję”. Bóg nakazuje mi kochać bliźniego tak, abym pragnął jego dobra. Mam chronić jego życie, pomagać w niebezpieczeństwie, opanowywać własny gniew, porzucać zemstę, odrzucać pogardę i — na ile jest to ode mnie zależne — dążyć do pokoju.

VI przykazanie prowadzi nas do Chrystusa

Właśnie tutaj Dekalog przestaje być dla nas jedynie listą moralnych obowiązków. Prawo zaczyna odsłaniać nasze serce. Człowiek może przez całe życie nikogo fizycznie nie zabić, a jednocześnie nosić w sobie gniew, pogardę, zazdrość, nienawiść i pragnienie zemsty. Możemy przestrzegać litery przykazania w oczach innych ludzi, a mimo to być winni przed Bogiem, który widzi serce. Dlatego VI przykazanie nie powinno prowadzić chrześcijanina do samozadowolenia, lecz do Chrystusa. Prawo pokazuje nam zarówno świętość Boga, jak i głębokość naszego grzechu. Ewangelia pokazuje natomiast Tego, który doskonale wypełnił Prawo, oddał swoje życie za grzeszników i przebacza tym, którzy przychodzą do Niego w wierze. Chrystus nie tylko przebacza mordercom, ludziom pełnym gniewu i tym, którzy przez lata karmili się nienawiścią. Przez swojego Ducha przemienia także ich serca. Dlatego prawdziwym przeciwieństwem morderstwa nie jest jedynie powstrzymanie ręki przed zabiciem. Jest nim miłość. Miłość, która chroni życie, okazuje miłosierdzie, przebacza, powstrzymuje gniew i szuka dobra bliźniego. I właśnie do takiego życia prowadzi nas szóste przykazanie.

Przemysław Mac