Aborcja postnatalna

Wielu z nas po raz pierwszy słyszy o czymś takim jak aborcja postnatalna. Najprościej rzecz ujmując jest to zabicie dziecka po urodzeniu. Oczywiście jak zawsze tego typu „nowinki” powstają na „postępowym zachodzie” i rozchodzą się niczym zabójczy wirus po całym świecie.

Aborcja postnatalna jest swego rodzaju połączeniem eugeniki oraz eutanazji oraz eufemizmem czynu zwanego morderstwem z premedytacją. Nie mamy wpływu na to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych lub Kanadzie, jednakże musimy zadbać o bezpieczeństwo dzieci w Polsce. Mamy wręcz moralny obowiązek to zrobić!

Naszym politykom oraz społeczeństwu nie wolno dopuścić do przesunięcia jakże wyimaginowanej granicy, która według aborcjonistów postnatalnych dzieli „płód” od „dziecka”.

W prawie, które chcą przeforsować zwolennicy i przedstawiciele ruchu „ultra pro choice”, mowa jest o tym, że to lekarz będzie decydował czy zabić dziecko tuż po jego narodzeniu. Zaś kryteria, którymi ma się kierować nie są jasno określone. Mowa jest o „uszkodzeniu płodu”, „zagrożeniu życia matki”, „dyskomforcie matki związanym z porodem i możliwością uszczerbku na jej zdrowiu psychicznym”, „niemożności opieki nad dzieckiem”, „obniżeniu standardów życia rodziny nawet jeśli dziecko jest zdrowe”. Doprawdy zatrważające!

Minerva i Giubilini, to główni prometeusze koncepcji aborcji postnatalnej. Znajdują oni usprawiedliwienie dla zabicia noworodka twierdząc, iż to „tylko potencjalna osoba”, a co za tym idzie nie posiada on „wszystkich cech istoty ludzkiej” i nie ma “moralnego prawa do życia”. Zabite dzieci miałyby również być niejako bankiem narządów. Doprawdy szokujące!

Jakby tego było mało, bardzo znany bioetyk i filozof Singer uważa, że „zabicie dziecka jest moralnie neutralne, a spożywanie mięsa jest moralnie naganne”. W swojej książce snuje chociażby takie „złote” przemyślenia: “Rozróżnianie między płodem a noworodkiem to fikcja. Powinniśmy postawić sobie inne pytanie: czy fakt, że mamy do czynienia z realnym człowiekiem, odbiera nam prawo do pozbawienia go życia… Otóż nie odbiera.”. Zaproponował on także wprowadzenie 28-dniowego “okresu próbnego” dla nowonarodzonych dzieci. W tym czasie rodzice mogliby jeszcze podjąć decyzję o aborcji postnatalnej.

Gdy „prawo” do aborcji postnatalnej zostanie wprowadzone, to lekarz odbierający poród dziecka, np. z zespołem Downa z łatwością może we własnym „sumieniu” stwierdzić, że matka nie da rady wychować takiego dziecka i nie pytając jej o zdanie podać mu, np. zastrzyk z fenolem.

Jakby tego było mało skrajni postnataliści oficjalnie twierdzą, że dziecko do roku życia nie czuje bólu i można je swobodnie poddać eutanazji, która jak wiemy jest eufemizmem dla słowa zabić. Czysta eugenika.

Zwolennicy aborcji postnatalnej nie pytają już „tylko” o legalizację tego procederu, lecz przeszli od razu do sondowania jak daleko mogą przesunąć granice społecznie akceptowanych zachowań oraz praktyk.

Do tej sytuacji doprowadziły przez lata liczne ustępstwa Prawicy w publicznych debatach i zbyt mała aktywność obrońców życia w sferze publicznej.

Zacznijmy argumentować – choć to straszne, że musimy tłumaczyć coś, co jeszcze do niedawna było oczywiste – nasze racje dotyczące prawa do życia w oparciu o Nowy Testament, tradycję oraz fundamenty naszej cywilizacji. Nie pozwólmy odebrać człowieczeństwa dziecku, które samo nie może się obronić!

Zatrważające jest to, że w naszym kraju coraz głośniej mówi się o „zbrodniach” typu „odebranie jajka kurze jest niemoralne”, „za litrem mleka i plastrami sera stoi niewyobrażalna zbrodnia”, „branie psów na ręce je krzywdzi” i tym podobne aberracje, które jeszcze kilka lat temu były tylko folklorem, a teraz stają na piedestale polityki – szczególnie wśród ruchów neolewicowych.

Zagrożenie życia dzieci jest bardzo realne i stoi tuż za progiem! Dokąd doprowadzi nas przesuwanie granic?

Każdemu zaś, kto uważa aborcję postnatalną za odległa przyszłość polecam zaznajomić się z opowiadaniem – napisanym ku przestrodze! – Philipa K. Dicka, pt. „Przedludzie”, gdyż mam wrażenie, że to stamtąd czerpią swe inspiracje ruchy postnataliczne.

Redakcja Kamil Pawelak