Niech nam żyje 1 maja…

Geneza tego dnia sięga 1886 roku, kiedy to 1 maja odbyła się w Chicago demonstracja robotników walczących w ten sposób o ośmiogodzinny dzień pracy. W czasie demonstracji doszło do krwawych starć z policją, które pochłonęły ofiary po obu stronach. Uchwałę, aby upamiętnić ten dzień corocznymi manifestacjami i marszami, podjęła w Paryżu 14 lipca 1889 II Międzynarodówka, która zrzeszała różne partie socjalistyczne, stąd późniejsza komunistyczna tradycja pochodów pierwszomajowych, którą niektórzy z nas wciąż pamiętają. Święto pracy wyrosło więc na gruncie konfliktów społecznych i za czasów komunistycznych miało za cel podtrzymywanie tego podziału jako rewolucyjnej wartości. Dzisiaj to święto nie ma już takiego charakteru, a dla większości ludzi stanowi okazję do miłego odpoczynku, często przy grillu. Jak możemy zauważyć, geneza święta pracy wskazuje, iż święto to żadną miarą nie dotyczy pracy i jej wartości, a raczej ciężkiej sytuacji pracowników, na którą pozwalał powszechnie panujący system. Chęć wprowadzenia nowego „lepszego” systemu towarzyszy wielu lewicowym aktywistom po dziś dzień, jednakże nie ma tam miejsca na podjęcie jakiejkolwiek refleksji nad samą istotą i wartością pracy. Dlaczego walczymy o pracę i związaną z tym godność człowieka. Może warto się się przez chwilę zastanowić, dlaczego i po co tak naprawdę pracujemy? Co jest naturą i celem pracy? Czy praca sama w sobie ma jakikolwiek sens?

Mówiąc o pracy mam na myśli spójny, logiczny i powtarzalny, a nie przypadkowy ciąg czynności, które mają swoją bezpośrednią przyczyną jaką jest podporządkowanie rzeczywistości potrzebom gatunkowej społeczności, a przez to również jej poszczególnym członkom. Praca to suma wysiłków jakie wkładamy w czynności, które prowadzą do osiągnięcia ustanowionego celu. W czym jednak te czynności są ugruntowane? Co wyjaśnia, że człowiek pracuje? Co więcej, dlaczego powszechnie uważamy, że niechęć do pracy jest czymś obiektywnie moralnie złym? W ujęciu ewolucjonistycznym (naturalistycznym) praca zasadniczo może być tylko i wyłącznie produktem bezosobowego, przez nic nie zarządzanego, zdanego więc na przypadkowość, doboru naturalnego. Innymi słowy praca (choć zapewne w tym systemie, z racji braku fundamentu do twierdzenia o konieczności, równie dobrze mogłoby to być coś innego) jest mechanizmem dzięki, któremu gatunek ludzki zdominował i podporządkował sobie wszystkie inne gatunki. Z jakiego powodu tym mechanizmem miałaby być praca, naturalizm nie jest w stanie odpowiedzieć, bo i nie może, gdyż całe jego wyjaśnienie rzeczywistości jest oparte na obserwacji zachodzących mechanizmów i jest pozbawione kategorii metafizycznych, które to mogą nadać im sens.

Nadawanie więc wartości moralnych walce o ośmiogodzinny dzień pracy w świetle naturalizmu jest całkowicie pozbawione sensu, a przecież święto 1 maja ustanowiono właśnie jako znak moralnego sprzeciwu wobec wyzysku. Jeśli jednak dobór naturalny jest napędzającym rzeczywistość mechanizmem, to wyzysk obiektywnie jest czymś dobrym, ponieważ pozwala kwitnąć jednostkom silniejszym, a przecież o to w tym chodzi. Skąd więc w systemach naturalistycznych poczucie konieczności przeciwstawiania się złu i wyzyskowi człowieka? Ano wynika to z faktu, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, a w związku z tym ma sumienie, które wskazuje na obiektywny porządek moralny ustanowiony przez tegoż Boga, który go stworzył i choćby nie wiem jak naturaliści temu zaprzeczali, to fakt ten nie przestanie być prawdziwy tylko dlatego, że ktoś temu zaprzecza. Przyjrzyjmy się co Bóg, o którym prawdę człowiek tłumi w niesprawiedliwości, objawił nam w Piśmie:

„Potem powiedział Bóg: Uczyńmy człowieka na nasz obraz według naszego podobieństwa; niech panuje nad rybami morskimi i ptactwem niebieskim, nad bydłem i całą ziemią oraz nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi, które pełzają po ziemi. Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył; stworzył ich mężczyzną i kobietą. I Bóg błogosławił im. Potem Bóg powiedział do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebieskim, i nad wszelkimi zwierzętami, które poruszają się po ziemi” (Rdz 1:26 – 28)

Jeśli podejdziemy do interpretacji tego fragmentu jako chiazmu (literackiej konstrukcji przypominającej piramidę), to zobaczymy, że szczytowym, a przez to centralnym punktem jest informacja o tym, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, jako mężczyznę i kobietę. Jest to podstawowa prawda o człowieku – każdy poczęty człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga oraz każdy jest stworzony albo mężczyzną albo kobietą. Każdy więc człowiek, mężczyzna i kobieta, nosi w sobie imago Dei i grzech nie pozbawia go podobieństwa do Boga, natomiast powoduje, że człowiek nienawidzi tego podobieństwa w sobie i w innych, przez co, między innymi, odrzuca fakt, że podział na kobietę i mężczyznę jest aktem stwórczym Boga i jest nienaruszalny. Rdz 1:26 wyjaśnia po co Bóg stworzył człowieka i dlaczego został stworzony na podobieństwo Boga: „niech panuje” nad całą ziemią i wszystkimi stworzeniami.

Bóg przygotował świat dla człowieka, a następnie stworzył człowieka, aby panował nad ziemią i wszystkim co na niej Bóg stworzył. Ale aby człowiek mógł panować konieczne było, aby był stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Bóg jest absolutnym władcą tego co stworzył i panuje nad wszystkim co stworzył, aby więc człowiek mógł panować nad stworzeniem musiał być stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Należałoby zwrócić uwagę, iż żaden inny gatunek nie został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, dlatego tylko człowiek ma panować czyli rządzić ziemią na obraz i podobieństwo Boga. Rdz 1:28 wskazuje na zadaniowość, która wynika z porządku stworzenia człowieka: bądźcie płodni, rozmnażajcie się, napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną.

Jest to także ściśle związane z błogosławieństwem Boga. Błogosławieństwo jest wyrazem dobrej woli Boga do człowieka i chociaż ludzkość zgrzeszyła w Adamie, to błogosławieństwo to nigdy nie zostało cofnięte, dlatego Bóg wciąż kontynuuje okazywanie swojej dobrej woli i człowiek jest płodny, rozmnaża się i napełnia ziemię. To co jest związane z napełnianiem ziemi, to czynienie jej sobie poddaną. Człowiek został stworzony by panować nad światem, a w związku z tym otrzymał nakaz napełniania ziemi i czynienia jej sobie poddaną, a z kolei to jest ściśle związane z pracą. Hebrajskie słowo kāḇaš tłumaczone jako czynić poddaną oznacza podbić coś, przywieźć do podporządkowania. To prowadzi do następnego pojęcia jakim jest rāḏâ panować, dominować. Słowo rāḏâ zostało użyte w Rdz 1:26 na określenie celu stworzenia człowieka. Zatem celem dla istnienia człowieka jest panowanie/dominowanie nad ziemią na obraz i podobieństwo Boga, ale drogą do tego jest kāḇaš czyli zdobywanie i przywodzenie do podporządkowania. Podporządkowanie ziemi jest pracą, którą człowiek ma wykonywać aby ostatecznie panować nad całą ziemią. Człowiek został więc stworzony do twórczej pracy, której celem jest podporządkowanie ziemi człowiekowi. Po grzechu, ten środek do osiągnięcia celu został poddany przekleństwu grzechu:

„Do Adama zaś powiedział: Ponieważ usłuchałeś głosu swojej żony i zjadłeś z drzewa, o którym ci przykazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jadł – przeklęta będzie ziemia z twego powodu, w trudzie będziesz z niej spożywać po wszystkie dni twego życia. Ona będzie ci rodzić ciernie i oset i będziesz spożywał rośliny polne. W pocie czoła będziesz spożywał chleb, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty. Bo jesteś prochem i w proch się obrócisz.” (Rdz 3:17 – 19)

Jak widać w tekście, cel nie uległ zmianie – człowiek ma czynić sobie ziemię poddaną, ale z powodu jednostronnego wypowiedzenia Bogu posłuszeństwa i odrzucenia prawdy o imago Dei w człowieku, praca jest powiązany z trudem, mozołem i cierpieniem, czego przejawem był choćby 1 maja 1886 roku. Podsumowując, wartość ludzkiej pracy nadaje nie walka o godziwe wynagrodzenie, słuszną ilość godzin czy równouprawnienie. Te rzeczy wynikają raczej z odrzucenia prawdy o Bogu, który nas stworzył i próby ustanowienia niezależnego od Boga systemu wartości moralnych, które czyniłyby nas odpowiedzialnymi tylko przed samymi sobą. Wartości pracy nie nadaje również żaden system naturalistyczny, a już na pewno nie daje podstaw do świętowania pracy. Prawdziwa wartość pracy wynika z celu do jakiego Bóg nas stworzył i z faktu, że Bóg ustanowił pracę jako środek do osiągnięcia przez człowieka celu, do którego go powołał. Człowiek pracuje ponieważ został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, a Bóg wciąż i wciąż pracuje: „Mój Ojciec działa aż dotąd i ja działam” (J 5:17).

Zatem świętowanie pracy w oderwaniu od prawdy o Tym, który sam ustanowił dla człowieka pracę jako narzędzie panowania, jest moralnym złem, kolejnym grzechem, który wynika z aktu nieposłuszeństwa zaciemnionego umysłu człowieka tłumiącego prawdę w niesprawiedliwości.

Komentarz do “Niech nam żyje 1 maja…”

Możliwość komentowania została wyłączona.