Paradoks Epikureiski

Paradoks Epikureiski Jednym z najbardziej znanych greckich filozofów tzw drugiej fali, był urodzony w 341 r.p.n.e. na wyspie Samos, Epikur. Sam filozof był przez cztery lata uczniem platoników, a konkretnie Pamfilusa. Ponieważ kontekstem niniejszego artykułu będzie stanowisko Epikura względem istoty boga. Choć należy wspomnieć, iż Epikur funkcjonował w ramach tradycyjnej greckiej religii, to przestrzegał przed fałszywymi opiniami na temat bóstw. Ponieważ bóstwa są nieśmiertelne i błogosławione, bezbożne jest przypisywanie im cech odmiennych od nieśmiertelności i błogosławieństwa, którymi się cieszą. W jego opinii bóstwa nie mają perspektywy moralnej i nie dokonują osądu złych ani nie nagradzają dobrych, co jest powszechną opinią, a która nijak ma się do rzeczywistości, gdyż bóstwa w ogóle nie zajmują się ludźmi. Jego zdaniem bogowie nie karzą złych, ani nie nagradzają dobrych jak myśli większość.

Epikur twierdził, że opinia powszechna, jakoby „bogowie wysyłają wielkie zło dla niegodziwych i wielkie błogosławieństwo dla tych sprawiedliwych, którzy się na nich wzorują”, nijak ma się do rzeczywistości w której bogowie w ogóle nie zajmują się ludźmi.

„Nie ten jest bezbożny kto zaprzecza bogom czczonym przez tłum, lecz ten kto podziela pogląd ludu na ich temat”. (z listu Epikura do Menoeceusa, Diogenes Laeriots, de clarorum philosophorum vitis, dogmatibus et apophthegmatibus libri decem (X, 123)

Każdy, kto rozumie, że kontekst historyczny ma znaczenie dla wypowiedzi ludzi w nim osadzonych, z całą pewnością dostrzeże, iż wypowiedź Epikura odnosi się bezpośrednio do religii, która była również jego udziałem. Dlatego zastanawiający jest fakt wykorzystywania tzw. paradoksu epikurejskiego w odniesieniu do Boga Biblii. Podkreślić należy fakt, iż żyjący trzy stulecia przed Chrystusem, Epikur nie mógł w żaden sposób mieć na uwadze, jako kontekst swojej wypowiedzi, osoby Boga, objawionej w Biblii tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Niestety, ów paradoks jest podnoszony jako argument przeciw istnieniu Boga, choć wymaga to wpierw stworzenia obrazu Boga zgodnego z tym paradoksem, co przekłada się na ignorowanie tego co zawiera biblijne objawienie Boga.

Prawdą jest jednakże, że ów paradoks jest wykorzystywany często jako argument przeciwko nie tylko istnieniu Boga chrześcijan (chociaż większość ateistów nie jest w stanie powiedzieć jaki tak naprawdę jest ów Bóg), ale także przypisywać chrześcijaństwu i Bogu, cechy i właściwości nie potwierdzane Bożym słowem. Paradoks greckiego filozofa zawiera się w czterech logicznych ciągach, które same w sobie są pewną pułapką, gdyż wymagają odpowiedzi tak/nie bez przeprowadzenia procesu dowodowego uwzględniającego Boże objawienie. Argument Epikura jest prosty: Jeżeli patrzymy na Boga jako istotę nie tylko transcendentą ale też immanentną w kontekście teonomii, to prowadzi to niechybnie do paradoksu. Istnienie zła jest punktem wyjściowym dla całego logicznego procesu.

Skoro istnieje zło, a Bóg choć chce zapobiegać złu, to nie może, to oznacza, że Bóg nie jest wszechmogący.

A może zapobiec tylko nie chce? Wówczas jest niemiłosierny. A może chce i może, to skąd jednak zło?

Czy może nie chce i nie może, to czy wówczas jest Bogiem.

Pierwszym problemem który nam się pojawia w owym, przypisywanym Epikurowi paradoksie, jest pojęcie zła jako główny podmiot rozważania. Jest to jednak mylne podejście, dlatego że opisuje zło jako determinujące cechy, czy też przymioty Boga. Tymczasem, owo twierdzenie nie uszczegóławia kilku pojęć – zła, Bożej wszechmocy; oraz Bożego miłosierdzia. Wprowadza to pewne zamieszanie w cały proces logiczny, odrywając pytanego tak naprawdę od głównego problemu którego dotyczy ów paradoks, a mianowicie Natury Boga i Woli Boga.Krótkimi słowy o Naturze Boga – Epikur całkowicie omija tutaj jakiekolwiek usystematyzowanie natury podmiotu, czyli Boga skupiając się na zarzutach, tymczasem wszystkie związane są z Naturą Boga. Zakłada jednocześnie że Bóg może być wszechmocny jedynie wtedy kiedy zapobiega złu. Nie definiując jednocześnie zła pod względem naturalnym, czy moralnym. Sprowadza to Boga do rodzaju dżina, spełniającego życzenia, lub nie, dotyczące zapobiegania subiektywnemu odczuciu zła. Czy Bóg może skłamać? Może, ale nie czyni tego ponieważ jest to sprzeczne z Jego naturą. Czy Go w jakiś sposób pozbawia to wszechmocy? Absolutnie NIE! Bóg nie jest zdolny do kłamstwa ponieważ jest to sprzeczne z Jego naturą, gdyby kłamstwo w jakikolwiek sposób leżało w Jego naturze, czyniło by go to właśnie ograniczonym do chwilowego kaprysu, a Jego stworzenie sprowadzało do szarpanych kaprysem owym marionetek. Tymczasem Bóg jest opoką i skałą.

Dawid wypowiedział PANU słowa tej pieśni w dniu, gdy PAN go wybawił z rąk wszystkich jego wrogów i z ręki Saula; Powiedział: PAN jest moją skałą, moją twierdzą i moim wybawicielem. Bóg moją opoką, której będę ufał, moją tarczą i rogiem mojego zbawienia, moją wieżą i moją ucieczką, moim zbawicielem; wybawiasz mnie od przemocy. Wzywałem PANA, który jest godny chwały, a będę wybawiony od moich wrogów. Ogarnęły mnie bowiem boleści śmierci i zatrwożyły mnie potoki bezbożnych. Boleści piekła mnie oplotły, pochwyciły mnie sidła śmierci. W moim utrapieniu wzywałem PANA i wołałem do mojego Boga. Ze swojej świątyni usłyszał mój głos, a moje wołanie dotarło do jego uszu. II Księga Samuela 22:1-7

W drugim ciągu wprowadza pośrednio pojęcie woli Bożej, jednak również sprowadzając ją do roli wykonawcy subiektywnych odczuć i refleksji, czyniąc Boga niemiłosiernym gdy nie spełni woli człowieka w uniknięciu zła. Oczywiście według ludzkiego subiektywnego pojmowania.

W ciągu logicznym przedstawionym jako paradoks epikurejski, to właśnie Wola Boża stanowi główny niezdefiniowany przez Epikura problem. Zło w tym ujęciu jest w jakiś sposób zależne od woli Boga. A jaki? Epikur zakłada pojęcie miłosierdzia jako automatyczną reakcję Bożej Woli na zło które dosięga człowieka – przypomnijmy, zło niezdefiniowane obiektywnie. Gdy Bóg nie chce zareagować na owo zło dziejące się stworzeniu, stawiany jest mu zarzut braku miłosierdzia, całkowicie pomijając w tym miejscu podmiotowość Boga, czyniąc z niego jedynie istotę mającą niejako obowiązek reagować na dziejące się komuś zło. Zatem ja, Człowiek wydaję wyrok – jeśli nie udzielisz mi pomocy jesteś niemiłosierny i ja Człowiek nie chcę wierzyć w istnienie takiego Boga. Bez względu na dzielącą nas przepaść wynikająca z Bożej suwerenności i Jego Natury wobec natury człowieka. Jako ludzie myślimy w sposób linearny zakładając że „tu i teraz” jest dla nas jedyną odczuwalna rzeczywistością. Pojęcie owego punktu w historii jest całkowicie sprzeczne z Bożą Naturą który nie jest „ograniczony” niczym poza nią. Wyobraźmy sobie Józefa, który po sprzedaniu go przez braci do Egiptu, zarzuciłby Bogu brak miłosierdzia wobec ogromu zła jaki go spotyka – utrata ukochanego ojca, rodziny, domu, statusu wolnego człowieka etc. Tymczasem Józef pod koniec Księgi Rodzaju mówi –

Po pogrzebie swego ojca Józef wrócił do Egiptu wraz ze swymi braćmi i ze wszystkimi, którzy pojechali z nim na pogrzeb jego ojca. A bracia Józefa, widząc, że ich ojciec umarł, mówili: Może Józef będzie nas nienawidził i odpłaci nam sowicie za to wszystko zło, które mu uczyniliśmy. Kazali więc powiedzieć do Józefa: Twój ojciec, zanim umarł, nakazał: Tak powiedzcie Józefowi: Proszę, wybacz teraz przestępstwo twoich braci i ich grzech, że wyrządzili ci zło. Proszę, wybacz teraz występek sługom Boga twego ojca. I Józef płakał, gdy to mówili do niego. I jego bracia podeszli, i upadli przed nim, mówiąc: Oto jesteśmy twoimi sługami. Józef powiedział do nich: Nie bójcie się. Czyż ja jestem na miejscu Boga? Obmyśliliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, żeby sprawić to, co się dziś dzieje, aby zachować tak wielki lud. Księga Rodzaju 50: 14-20

Jednocześnie Epikur przedstawia Boga jedynie jako istotę reagującą na zachodzące zmiany, co również zaprzecza Bożej suwerenności. Bóg w tym ujęciu może jedynie reagować na zachodzące w świecie zmiany i oceniany jest wedle przydatności owych reakcji dla człowieka.W dalszej części swojego wywodu Epikur odnosi się do Bożej Woli bezpośrednio, stawiając w wątpliwość jednocześnie Bożą suwerenność, czyniąc Boga bezradnym wobec zła. To dobre miejsce na podkreślenie istoty Bożej Woli we wszystkim co spotyka i dotyka Jego stworzenie. Próby odniesienia się do zależności występowania zła jako zjawiska współistniejącego z Bożą wolą, przybrały nazwę teodycei. Studiując Słowo Boże, widzimy dokładnie że nie mamy do czynienia z dualizmem, nie występuje Bóg dobry i zły jako równoważące się siły. Owszem w ujęciu ludzkim, zło rzuca cień na Bożą miłość, wszechmoc i pozostanie na nich, jeśli nie zdefiniujemy zgodnie ze Słowem Bożym owych pojęć. Zło w ujęciu epikurejskim trwając „tu i teraz” w życiu człowieka zaprzecza jeśli nie istnieniu Boga to Jego Miłosierdziu i Wszechmocy. Tymczasem w ujęciu biblijnym, podać możemy za Pismem, że wszystko, co Bóg zarządza, lub do czego dopuszcza, współdziała dla dobra określonej ilości osób miłujących Boga i wybranych przez Niego.

Podobnie i Duch dopomaga naszej słabości. Nie wiemy bowiem, o co powinniśmy się modlić, jak trzeba, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach. A ten, który bada serca, wie, jaki jest zamysł Ducha, ponieważ według woli Boga wstawia się za świętymi. A wiemy, że wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują Boga, to jest tych, którzy są powołani według postanowienia Boga. Tych bowiem, których on przedtem znał, tych też przeznaczył, aby stali się podobni do obrazu jego Syna, żeby on był pierworodny między wieloma braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał, tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych też uwielbił. List do Rzymian 8: 26-30

Skoro pojawiły się już tutaj oba pojęcia warto podkreślić istnienie rozróżnienia Bożej woli na dekretywną, oraz nakazującą. Jakie są między nimi różnice? Wola dekretywna, to wola Boża z którą Bóg zarządza coś i powoduje, że się to spełnia Wola nakazująca to ta zgodnie z którą Bóg zarówno wymaga jak i nakazuje coś ludzkości.

Różnice między nimi możemy opisać na takim przykładzie –

Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Boga, naszego Zbawiciela; Który chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Jeden bowiem jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus; I List do Tymoteusza 2:3-5

Wolą nakazującą jest zatem pragnienie Boga aby wszyscy ludzie byli zbawieni, jest ona także zwana wolą pasywną lub dopuszczającą. Jednak wola dekretująca uszczegóławia warunek niezależny od woli człowieka, a jedynie od Boga, dlatego nazywana jest także wolą suwerenną i aktywną –

Wtedy Jezus im odpowiedział: Nie szemrajcie między sobą. Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: I wszyscy będą wyuczeni przez Boga. Każdy więc, kto słyszał od Ojca i nauczył się, przychodzi do mnie. Nie jakby ktoś widział Ojca, oprócz tego, który jest od Boga; ten widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ma życie wieczne. Ewangelia Jana 6:43-47

Bóg swoją wolą nakazuje wszystkim ludziom pokutować, jednak udziela łaski suwerennie tylko wybranym. Nie zakłada to istnienia dwóch różnych woli Bożych, wręcz przeciwnie, teologia reformowana podkreśla istnienie jednej jedynej Woli Bożej mającej niejako dwa znaczenia właśnie dekretywne i nakazujące. Jak ma się to do paradoksu epikurejskiego? Samo zło pojawia się już w zasadzie jako pierwsze „dzieło” człowieka i jest wynikiem nieposłuszeństwa wobec nakazującej Woli Bożej. Nie oznacza że zło nie miało miejsca wcześniej, np. w postaci buntu aniołów przeciwko Bogu.

Bóg nakazał człowiekowi aby żywił się wszystkimi owocami z wyjątkiem owoców z jednego drzewa. Mamy więc związek przyczynowo – skutkowy –

PAN Bóg wziął więc człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł. I rozkazał PAN Bóg człowiekowi: Możesz jeść do woli z każdego drzewa ogrodu; Ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz. Księga Rodzaju 2:15-17

Zgodnie z wolą nakazująca, człowiek nie mógł zjeść z tego drzewa, nie działając aktywnie, Bóg pozostawił człowiekowi wolę wykonania tego nakazu. Jednak pojawia się szatan, ów wąż pradawny i dzieje się to –

A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta polne, które PAN Bóg uczynił. Powiedział on do kobiety: Czy Bóg rzeczywiście powiedział: Nie wolno wam jeść ze wszystkich drzew tego ogrodu? I kobieta odpowiedziała wężowi: Możemy jeść owoce z drzew tego ogrodu; Ale o owocu drzewa, które jest pośrodku ogrodu, Bóg powiedział: Nie będziecie z niego jeść ani go dotykać, abyście nie umarli. I wąż powiedział do kobiety: Na pewno nie umrzecie; Ale Bóg wie, że tego dnia, gdy z niego zjecie, otworzą się wasze oczy i będziecie jak bogowie znający dobro i zło. Księga Rodzaju 3:1-5

Mamy tu zatem do czynienia ze złem, jeszcze zanim Ewa sięgnęła po owoc, a owym złem było wykrzywienie Bożego słowa, co także było zgodne z wolą nakazująca Boga. Miało to konsekwencję w woli dekretywnej –

Wtedy PAN Bóg powiedział: Oto człowiek stał się jak jeden z nas, znający dobro i zło. Wygnajmy go więc, aby nie wyciągnął swej ręki i nie wziął z drzewa życia, by jeść i żyć na wieki. PAN Bóg wydalił go więc z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. Tak wygnał człowieka i postawił na wschód od ogrodu Eden cherubinów i płomienisty miecz obracający się we wszystkie strony, aby strzegły drogi do drzewa życia. Księga Rodzaju 3:22-24

Zupełnie inaczej niż między szatanem a Ewą, przedstawia się relacja szatana z Hiobem.

PAN powiedział do szatana: Czy zwróciłeś uwagę na mojego sługę Hioba – że nie ma nikogo mu równego na ziemi? To człowiek doskonały i prawy, bojący się Boga i stroniący od zła. A szatan odpowiedział PANU: Czy Hiob za darmo boi się Boga? Czy nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i wszystkiego, co ma? Błogosławiłeś dziełom jego rąk, a jego dobytek rozmnożył się na ziemi. Ale wyciągnij tylko swoją rękę i dotknij wszystkiego, co ma, a na pewno będzie ci w twarz złorzeczył. Wtedy PAN powiedział do szatana: Oto wszystko, co ma, jest w twojej mocy, tylko na niego nie wyciągaj ręki. I szatan odszedł sprzed oblicza PANA. Księga Hioba 1:9-12

Wszystko co dzieje się w księdze Hioba jest wynikiem dekretywnej, suwerennej Woli Bożej. Czy idąc śladem Epikura, Hiob zarzuca Bogu brak miłosierdzia, a może odmawia Bogu Jego chwały, twierdząc, że nie jest Bogiem skoro dopuszcza do tego? Absolutnie nie! Sam Hiob odnosi się do tego co go kolejno spotyka słowami –

Wtedy Hiob odpowiedział PANU: Wiem, że ty wszystko możesz i że żaden twój zamysł nie może być powstrzymany. Kim jest ten, który zaciemnia radę bez wiedzy? Właśnie dlatego mówiłem to, czego nie rozumiałem; mówiłem o rzeczach zbyt cudownych, których nie mogłem pojąć. Wysłuchaj, proszę, a będę mówił; będę cię pytał, a ty mnie pouczysz. Dotąd tylko moje ucho słyszało o tobie, lecz teraz moje oko cię ujrzało. Dlatego żałuję i pokutuję w prochu i popiele. Księga Hioba 42:1-6

Wiemy zatem, że ujęcie epikurejskie, jest ujęciem filozoficznym, które w swoim uproszczeniu, nie definiuje pojęcia, ani pochodzenia zła, grzechu, miłosierdzia, oraz wszechmocy. Nie bierze pod uwagę Natury Boga, nie przybliża w żaden sposób pojęcia Jego woli, ani nie skupia się na kwestii suwerenności Boga wobec Jego stworzenia. Nie zwraca uwagi na nakazującą (pasywną, dopuszczającą) wolę Boga, którą jest Dekalog, ani na dekretującą (suwerenną, aktywną) jest udzielenie aktywne udzielenie łaski i wszystko co jest jej wynikiem –

Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, z powodu swojej wielkiej miłości, którą nas umiłował; I to wtedy, gdy byliśmy umarli w grzechach, ożywił nas razem z Chrystusem, gdyż łaską jesteście zbawieni; I razem z nim wskrzesił, i razem z nim posadził w miejscach niebiańskich w Chrystusie Jezusie; Aby okazać w przyszłych wiekach przemożne bogactwo swojej łaski przez swoją dobroć względem nas w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie jest z was, jest to dar Boga. Nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił. Jesteśmy bowiem jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, które Bóg wcześniej przygotował, abyśmy w nich postępowali. List do Efezjan 2:4-10

To właśnie owa dekretywna wola Boża, współdziała z Bożym Miłosierdziem, którego brak zarzuca paradoks epikurejski, jakby okazywanie miłosierdzia było obowiązkiem Bożym wobec każdego swojego stworzenia.

Logicznym podsumowaniem wywodu dotyczącego Bożej Woli w ujęciu paradoksu epikurejskiego, jest swojego rodzaju atak na suwerenność Boga wobec Jego stworzenia. Zło wynika z nakazującej – inaczej dopuszczającej, pasywnej Woli Bożej. Bóg nie jest jego twórcą, a jedynie dopuścił do jego istnienia, by tym bardziej okazać swoją Wolę dekretywną – inaczej aktywną i suwerenną, wobec swojego stworzenia. Epikur stworzył pewną figurę retoryczno-metafizyczną, którą wyposażył w naturę którą sam rozumiał by postawić jej zarzuty i rozprawić się z nią w swoim logicznym wywodzie. Jak wspomniałem na początku opracowania, nie znał i nie rozumiał natury Boga Biblii, bo zapewne nie było to jego celem, odnosił się do własnego kręgu kulturowego. Ponieważ filozofia antyczna jest, na poziomie podstawowym, ogólnie znana, często jest bezrefleksyjnie odnoszona do czasów współczesnych, bez względu na całkowitą zmianę kontekstu kulturowego i teologicznego. Mamy więc tu do czynienia z anachronizmem, wykorzystującym wywód epikurejski zanurzony w jego kulturze i filozofii, do opisania rzeczywistości i zjawiska , którego nie mógł Epikur, nawet podjąć się opisać. Jedno jest w owym paradoksie, dla wszelkiego rodzaju wojujących krytyków ważne – to określenie Bóg, któremu nie rozumiejąc w żaden sposób, przypisują cechy przez siebie wymyślone i bicie w nie niczym w bęben, ogłaszając swoje logiczne zwycięstwo. Dodatkowo, zwykle będąc ślepymi na jakiekolwiek argumenty.

Błogosławiony człowiek, który znosi próbę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia, którą obiecał Pan tym, którzy go miłują. Niech nikt, gdy jest kuszony, nie mówi: Jestem kuszony przez Boga. Bóg bowiem nie może być kuszony do złego ani sam nikogo nie kusi. Lecz każdy jest kuszony przez własną pożądliwość, która go pociąga i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a grzech, gdy będzie wykonany, rodzi śmierć. Nie błądźcie, moi umiłowani bracia! Wszelki dar dobry i wszelki dar doskonały pochodzi z góry i zstępuje od Ojca światłości, u którego nie ma zmiany ani cienia zmienności. List Jakuba 1:12-17

Krystian Wojtkowiak