Pragnąłbym żeby te zapiski które co jakiś czas czynię, a które są efektem rozmów wychowawczych z moimi podopiecznymi z pracy, stały się podstawą do artykułów będących pewnym cyklem. Cyklem, który będzie efektem wielu rozmów prowadzonych z młodzieżą licealną na tematy życiowe i biblijne.
– A wie pan że nie wierzę w Boga? Nie wierze i już, bo jak mam wierzyć, skoro jedyne co o nim wiemy to jest to co napisane w Biblii.
– I to jest powód? Zapewniam cię że powód twojej niewiary jest inny i postaram ci się go podać później, ale poruszyłaś ciekawy temat. Uważasz, że Biblia jest sfałszowana? Nieprawdziwa?
– Tak bo to bajki napisane przez wielu ludzi poskładane przez innych i wydrukowane.
– Mówisz bajki, a zdajesz sobie sprawę że to wiarygodny zbiór dokumentów historycznych? Bardzo ważne, że jest to zbiór dokumentów. Nie jeden dokument, ale zbiór spisywany na przestrzeni wielu wieków. Myślisz że łatwo byłoby coś takiego sfałszować?
– Nie jestem pewna, czy aby na pewno jest tak jak pan mówi. Na jakiej podstawie pan tak twierdzi? Może w pewnym momencie jacyś kapłani żeby zawładnąć ludźmi spisali całość?
– To byłoby nie tyle trudne, co praktycznie niemożliwe, wiesz dlaczego? Wiesz w jakich językach była spisywana Biblia?
– Nie mam pojęcia, ale zapewne po łacinie.
– Błąd moja droga. Po pierwsze spisano Biblię na trzech różnych kontynentach, w trzech różnych językach i nie po łacinie.
– To nie w Cesarstwie Rzymskim?
– Częściowo tak, ale jej pierwsze księgi sięgają czasów gdy wilczyca jeszcze nie wykarmiła Romulusa i Remusa. Biblia powstawała w Afryce, Azji i Europie, a po drugie, została napisana w trzech różnych językach –hebrajskim, aramejskim i greckim.
– Co nie zmienia faktu że może być dziełem kilku kapłanów, prawda?
– No częściowo masz rację, ale nie grupki, samych autorów jest ponad czterdziestu, spisywali je prorocy, wojskowi, lekarze, kapłani, poborcy podatkowi, historycy, którzy łącznie dostarczyli sześćdziesiąt sześć ksiąg obu testamentów.
Wszystko bowiem, co przedtem napisano, ku naszej nauce napisano, abyśmy przez cierpliwość i pociechę z Pism mieli nadzieję. A Bóg cierpliwości i pociechy niech sprawi, abyście byli jednomyślni między sobą na wzór Jezusa Chrystusa; Abyście jednomyślnie, jednymi ustami wysławiali Boga, Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa. (Rzymian 15: 4-6)
– No właśnie tu jest problem, ilość tych ksiąg pisanych przez różnych autorów o tym samym, ale inaczej opisujących te same wydarzenia, weźmy na przykład ewangelie, prawda?
– Tak to prawda, że są cztery ewangelię, nie opisują one jednak inaczej tych samych wydarzeń tylko w inny sposób, a wiesz dlaczego tak jest?
– Bo nie mogli się dogadać jak to wyglądało naprawdę?
– Ależ nie! Oni bardzo dobrze wiedzieli jak to wygląda naprawdę. Bo widzieli to na własne oczy, albo rozmawiali z naocznymi świadkami tych wydarzeń.
– To dlaczego piszą inaczej?
– Po pierwsze, oni to spisują nie piszą, dojdziemy jeszcze do tego. Po drugie, cztery ewangelie zostały napisane przez czterech różnych ludzi. Każdy z nich miał inny zawód, inne doświadczenia życiowe, w innym momencie życia zetknął się z Prawdą.
– Ale nie może być czterech różnych prawd!
– No i nie ma. Łukasz jest historykiem, nie był apostołem, nie był naocznym świadkiem, ale został powołany do spisania ewangelii właśnie dlatego. Słyszał nauki Jezusa, zebrał naocznych świadków tych wydarzeń bezwzględu na płeć – także od Piotra i Marii matki Jezusa. Sam pisze, że śledził wypadki od pewnego czasu i jego celem stała się chronologia i historyczność opisywanych faktów.
– Ta i mamy pierwsza prawdę…
– Nie, mamy cały czas tą samą. Marek napisał najkrótszą ewangelię, on stawia na zwięzłość przekazu, dla niego liczą się suche fakty ciągle pisze „zaraz”, „też”, „natychmiast” i tym podobnych. W zasadzie jak porównasz z innymi to strzela faktami, niczym na ściągawce do szkoły.
– A jak w kolejnych?
– Musisz pamiętać o kontekście historycznym i tu pomaga Mateusz – on ewidentnie pisze przede wszystkim do Żydów, opisując Jezusa jako wyczekiwanego Mesjasza, dlatego zaczyna od genealogii, może nieco długi wstęp ale dla każdego Żyda był bardzo czytelny. Przekazuje ewangelie w innym kontekście kulturowym i religijnym. Ostatni jest Jan.
Jego ewangelia jest poetycka ale jak sam podkreśla ma znaczenie mocno użytkowe, ma służyć ewangelizacji, jak sam stwierdza, robi to by ludzie uwierzyli, że Jezus jest Chrystusem.
– No i niby co z tego wynika?
– Ano to że zamiast jakiejś książki masz zestaw, kolekcję, czy też zbiór wiarygodnych dokumentów historycznych, spisanych przez naocznych świadków, lub za życia naocznych świadków.
– Świadkowie mogą kłamać, upiększać zwłaszcza, że apostołów było podobno dwunastu tylko. Powinno im zależeć na tym żeby inni wierzyli w zmartwychwstanie więc mogli się dogadać, prawda?
– Wydaje się to raczej mało możliwe. Świadków zmartwychwstania Jezusa, spośród tych którym Jezus się pokazał w czasie spisania Listu do Koryntian żyło ponad trzystu. Wyobraź sobie ponad trzystu uczniów, niekoniecznie znających się, z różnych warstw społecznych, wieku, połączonych przez Ewangelię Jezusa Chrystusa.
– A to takie ważne?
– A myślisz że nie? Przecież o ile jak mówisz dwunastu mogło się dogadać, to liczba uczniów którzy widzieli Zmartwychwstałego sięga ponad trzystu i nikt z innych ówczesnych, którym bardzo na tym zależało przecież, niepotrafił podważyć tego. Nie mówimy tu o czasach obecnych, tylko o współczesnych opisywanym wydarzeniom. A przecież zarówno kapłani świątynni, oraz namiestnik Piłat, bardzo chcieli całą kwestię zafałszować.
– W takim razie co pan powie, że Nowy Testament został spisany duuuużo później niż żyjący autorzy?
– Pozwolę sobie nie zgodzić się, wszelkie dane i odwołania późniejszych autorów lokują powstanie tekstów na koniec I i początek II wieku, w czasie kiedy żyli jeszcze autorzy.
Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki mieczobosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca. Żadne stworzenie nie ukryje się przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odkryte przed oczami tego, któremu musimy zdać sprawę. (Hebr 4:12-13)
– Powiedział pan, że Pismo zostało sporządzone w kilku językach, ale przecież trudno mówić o wiarygodności skoro przez wieki było tłumaczone na różne języki i przetłumaczane z tłumaczeń, nie uważa pan że to kolejny problem?
– To dość popularny zarzut, ale na szczęście bezpodstawny wiesz?
– Dlaczego?
– Bo współczesne jak i wcześniejsze tłumaczenia zwykle wracały do źródeł, czyli do istniejących, znanych manuskryptów i ich fragmentów, nie tłumaczy się z innych wcześniejszych tłumaczeń. Nie oznacza to że nie dokonywano tłumaczeń z łaciny na języki narodowe, jednak tłumaczenia reformowane są dokonywane z języków oryginalnych.
– No właśnie fragmentów, nie ma żadnych oryginałów, więc na każdym fragmencie może być coś innego wymyślonego przecież!
– A wiesz dlaczego nie mamy tzw autografów?
– Bo nigdy nie istniały?
– Nieeee. Do której klasy chodzisz?
– Druga liceum
– A jakie masz najstarsze zeszyty ze szkoły w domu? Może mama trzyma jakieś na pamiątkę?
– No chyba z trzeciej klasy podstawówki.
– W jakim są stanie? Są tak samo czytelne, a kartki tak samo śnieżnobiałe jak wówczas?
– Nie no nie, minęło dużo lat przecież.
– A dziwisz się, że nie ma autografów sprzed prawie dwóch tysięcy lat? Ale jeśli będzie to stanowiło pocieszenie, pamiętaj że były to dokumenty powielane przez przepisywanie i rozsyłane do kościołów w znanym wówczas świecie. One pracowały, a nie były przecież spisywane na szczególnie wytrzymałym materiale. Jednak najstarsze, które mamy są z około setnego, sto dwudziestego roku naszej ery, przyznasz że całkiem dawno temu?
– Tak ale to nadal fragmenty!
– Owszem, natomiast owych fragmentów z samym Nowym Testamentem mamy ponad sześć tysięcy! To raczej dużo prawda? A nie zapominaj że patrzysz na to z perspektywy dwóch tysiącleci, a przecież mogło na przestrzeni wieków być ich jeszcze więcej, tylko zwyczajnie uległy zniszczeniu. W dodatku myślisz, że przez ten czas nikogo innego ten problem nie interesował?.
– Co nie zmienia faktu że mogą być zmanipulowane!
– Powiedz mi coś, słyszałaś o Arystotelesie?
– No taki filozof grecki.
– Owszem, ale nie tylko, wiesz że najstarsze kopie jego „Poezji” datowane są na około tysiąc lat po napisaniu oryginału i mamy ich tylko dwanaście kopii? A o Juliuszu Cezarze słyszałaś?
– Każdy chyba słyszał na historii, co w tym dziwnego?
– No bo jego bardzo ważne dzieło „Wojny Galijskie” również nie zachowało się w oryginale a istniejących dwanaście kopii od samego oryginału, dzieli również około tysiąca lat! Jedziemy dalej, na pewno mówi ci coś imię Homer…
– Taaaa „Odyseja” i „Iliada” lektury szkolne…
– W zasadzie to „Iliada” i „Odyseja” ale tak, mamy kilkaset kopii „Iliady” ale różnica między najstarszym zachowanym egzemplarzem a oryginałem to dwa tysiące lat! Wydaje się, że nie ma rozsądnych argumentów na podtrzymanie tezy o ilości i różnicy wieku między autografami, a najstarszymi kopiami fragmentów Nowego Testamentu, jako argumentom przeciwko prawdziwości Pisma, nie sądzisz?
– No może i tak, ale pamiętam z lekcji historii, że pod koniec istnienia Cesarstwa Rzymskiego, chrześcijaństwo stało się oficjalną religią za czasów Konstantyna. Mógł kazać sfałszować istniejące dokumenty, które zbierał w Rzymie! On bardzo potrzebował czegoś takiego przecież, był cesarzem i miał możliwości prawda?
– Uważasz że coś takiego byłoby proste, żeby sfałszować Nowy Testament, dla kogoś takiego jak Konstantyn?
– Przecież nie dla niego samego miał do tego ludzi którzy wykonywali polecenia, nie bez powodu papież jest z Rzymu no nie?
– Cóż myślę że temat czemu papież urzęduje z Rzymu to temat na innąrozmowę, natomiast spróbujmy zastanowić się czy byłoby to łatwe, dobrze?
-No okey, słucham…
– Sama próba rodzi pewne problemy logistyczne i teologiczne. Dzisiaj mamy owe sześć tysięcy manuskryptów, można założyć że im głębiej na osi czasu, im wcześniej, tym było ich więcej. Wojny, wypadki, katastrofy i kataklizmy zapewne ograniczyły ich ilość prawda?
– No powiedzmy że tak, ale skupmy się na owych sześciu tysiącach.
– Wyobraź sobie, że mówimy o sześciu tysiącach manuskryptów w oryginalnych językach, które należy znaleźć i sfałszować dokładnie w ten sam sposób. Wszystkie dokładnie tak samo. Tak samo, uważasz że to możliwe w czasach bez elektryczności, gdzie najszybszym środkiem transportu był koń, albo wielbłąd?
– No może?
– Pamiętajmy jednak, że oprócz nich były tłumaczenia których nie policzyliśmy, zatem owi fałszerze, muszą znaleźć wielokrotność owych sześciu tysięcy dokumentów, ale już nie tylko po grecku, ale i po koptyjsku, syryjsku, łacinie i innych mniej popularnych, a następnie sfałszować tak samo jak te w oryginalnych językach, myślisz że to łatwe i możliwe.
– No z pewnością trudne i faktycznie raczej niemożliwe…
– A pamiętaj, że jeszcze trzeba by utrzymać to w tajemnicy i …pozbywać się świadków, oraz osób znających ich treść! Żeby nie było łatwo, jednak dobiję te twoją teorię dobrze?
– Da się jeszcze?
– Da się. Wyobraź sobie, że owe teksty wersety Nowego Testamentu pojawiały się u pisarzy i tzw Ojców Kościoła tak często i w takiej ilości, że z ich pism można by odtworzyć Nowy Testament z wyjątkiem około dziesięciu wersetów!
Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości; Aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła w pełni przygotowany. (2Tym 3:16-17)
– No może faktycznie byłoby to niemal niemożliwe, dla mnie najtrudniej zrozumieć te wszystkie nadludzkie wydarzenia, tam opisane jak w bajkach trochę, chodzenie po wodzie, Łazarz, uzdrowienia i tak dalej, jak w baśniach braci Grimm.
– Nie ma nadludzkich wydarzeń opisanych w Nowym Testamecie.
– Jak to nie ma jak są, przecież mówię panu!
– One nie są nadludzkie, tylko nadprzyrodzone.
– Żadna różnica przecież.
– Zasadnicza! Nadludzką siłę może mieć siłacz który podnosi ciężary, albo nadludzką wytrzymałość himalaista wspinający się w górach. Biblia mówi o rzeczach nadprzyrodzonych, czyli wymykających się prawom przyrody ogólnie mówiąc, o cudach, proroctwach i ich wypełnieniu, wynikających z Bożej suwerennej woli.
– No mówię że baśnie!
– Nieprawda, pamiętaj, że mamy zestaw, kolekcję czy też zbiór wiarygodnych dokumentów historycznych, spisanych przez naocznych świadków, lub za życia naocznych świadków i opisujących nie tylko historyczne ale i nadprzyrodzone wydarzenia.
– No dobra jak zwał tak zwał, nadprzyrodzone i o to chodzi, trudno w to wierzyć!
– Twój argument, że trudno w to wierzyć, jestem w stanie zrozumieć, wyobraź sobie, że współcześni apostołowie też nie uwierzyli wszyscy, ale jednocześnie znając Pisma dobrze rozumieli powagę wydarzeń mających miejsce na ich oczach! To było wypełnienie proroctw.
– Tego nie rozumiem, jak doszło do tego dopasowania jak pan mówi proroctw i wydarzeń mających wtedy miejsce.
– To właśnie owe nadprzyrodzone czynniki, a nie dopasowanie przez pisarzy. W Księdze Izajasza w rozdziale 53 opisane są dokładnie zdarzenia będące udziałem Jezusa, a dziejące się na oczach świadków, w tym zarówno apostołów jak i ludzi nieżyczliwych Jezusowi. To proroctwo starsze od owych wydarzeń o siedemset lat, a jest jeszcze psalm „Eli lamasabakchtani” czyli Psalm 22, starszy o ponad tysiąc lat, wiesz że Żydzi nie znali ukrzyżowania o którym mówi ów psalm? Dopiero Rzym upowszechnił, a być może i opracował ten rodzaj kaźni. To właśnie Bóg zadbał o wypełnienie proroctw a wszelkie proroctwa ostatecznie prowadziły, bądź dotyczyły Chrystusa i Krzyża.
– Co to zmienia ?
– Podsumujmy to. Zobaczmy – mamy zestaw, kolekcję czy też zbiór wiarygodnych dokumentów historycznych, spisanych przez naocznych świadków, lub za życia naocznych świadków i opisujących nie tylko historyczne ale i nadprzyrodzone wydarzenia, które stały się wypełnieniem wcześniejszych proroctw, w dodatku mający Boskie a nie ludzkie pochodzenie. To właśnie wola Boża jest decydująca w powstaniu i zachowaniu Pisma.
– Dobra mamy te historyczne i nadprzyrodzone zdarzenia ale naukowo nie da się ich udowodnić!
– A dlaczego tak myślisz?
– No bo nie da się ich zbadać, zaobserwować i jakoś od tych dwóch tysięcy lat się nie powtarzają.
– To jest właśnie błąd logiczny, obserwowalne, mierzalne i powtarzalne muszą być zjawiska badane metodą naukową, w fizyce, chemii, biologii. Ale kwestie historycznych wydarzeń, bada się nie za pomocą metody naukowej, a metody dowodowej, niczym na sali sądowej. Bada się wiarygodność źródeł, ich pochodzenie i potwierdzenie, wewnętrzne i zewnętrzne dowody, które je wspierają bądź obalają. Należy zapytać i zbadać kim byli świadkowie, czy byli wiarygodni, sprawdza się ich zeznania, oraz czy są jakieś inne okoliczności, zdarzenia czy elementy potwierdzające prawdziwość opisywanych wydarzeń. W dodatku wypełnienie proroctw w serii nadprzyrodzonych zdarzeń, zamknęło konieczność ich powtarzania! Na koniec dodam w ramach podsumowania, że owe dzieło ponad czterdziestu autorów sześćdziesięciu sześciu ksiąg spisanych na przestrzeni ponad tysiąca pięciuset lat, potwierdza około dwadzieścia pięć tysięcy wykopalisk archeologicznych, związanych bezpośrednio z wydarzeniami z Biblii. Przecież dodatkowo są teksty ludzi współczesnych spisywanym księgom, potwierdzających owe opisane wydarzenia, ludzi nie zawsze życzliwych chrześcijaństwu, a często je prześladujących.
– Rozumiem już nieco kwestie Biblii, ale to nie zmienia faktu że nie wierze w Jezusa.
– To z kolei ja rozumiem i na koniec mam dla ciebie właśnie cytat z Biblii z Ewangelii Jana
„Wtedy Jezus im odpowiedział: Nie szemrajcie między sobą. Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie mój Ojciec, który mnie posłał. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: I wszyscy będą wyuczeni przez Boga. Każdy więc, kto słyszał od Ojca i nauczył się, przychodzi do mnie. Nie jakby ktoś widział Ojca, oprócz tego, który jest od Boga; ten widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ma życie wieczne. Ja jestem tym chlebem życia.”
Krystian Wojtkowiak

https://shorturl.fm/MQ8uU
https://shorturl.fm/WvS9v
https://shorturl.fm/1nFcw