Ewangelia Marka 10:13 – 16

13 I przynoszono do niego dzieci, aby ich dotknął, ale uczniowie gromili tych, którzy je przynosili.
14 Gdy Jezus to zobaczył, oburzył się i powiedział do nich: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie
zabraniajcie im. Do takich bowiem należy królestwo Boże.
15 Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego.
16I brał je na ręce, a kładąc na nie ręce, błogosławił je.


Marek spisując głoszony przez Piotra kerygmat Dobrej Nowiny, zaledwie w czterech wersetach opowiada, to co zapewne spotykało Jezusa przez cały czas Jego ziemskiej posługi. W opisie życia i działania Chrystusa, Marek pędzi od historii do historii, od wydarzenia do wydarzenia, niczym w dobrym sensacyjnym filmie. To samo dotyczy tych wersetów, które przez to mogą się wydawać, iż obrazują jednorazowe wydarzenie. Gdzieś za górami i lasami, zasiadł sobie Jezus w pewnym miejscu i wówczas ludzie postanowili przyprowadzić do Niego swoje dzieci. Jak wzorowi Berejczycy sprawdźmy, czy tak się jednak sprawy mają?

Nie powinniśmy wyobrażać sobie opisanej przez Marka historii jako wydarzenia, w którym uformowani w kolejkę ludzie przyprowadzają swoje dzieci do Jezusa, co niestety często przedstawiają biblijni ilustratorzy.

Po pierwsze zwróćmy uwagę na to co robią ludzie. Oni nie przyprowadzają swoich dzieci do Jezusa, a je
przynoszą. Użyte tu greckie słowo proseferon to 3 os. l. mn. w czasie przeszłym niedokonanym od czasownika prosfero – przynieść. Co to oznacza? Otóż użyty w tym zdaniu czas przeszły niedokonany
wskazuje nie na ciągłość, a na powtarzalność jakiejś czynności, a więc w tym przypadku oznacza to, że
sytuacja z przynoszeniem dzieci powtarzała się
. Co jakiś czas pojawiali się ludzie z dziećmi. Nie
powinniśmy wyobrażać sobie opisanej przez Marka historii jako wydarzenia, w którym uformowani w kolejkę ludzie przyprowadzają swoje dzieci do Jezusa, co niestety często przedstawiają biblijni ilustratorzy. To co Marek chce zakomunikować czytelnikowi, to fakt, że rodzice rodzice przynosili swoje dzieci do Jezusa i to niekoniecznie wszyscy naraz. Z kolei Mateusz w paralelnym tekście ewangelicznym używa tego czasownika w aoryście, co możemy przetłumaczyć jako przynieśli. Wskazywałoby to na fakt podkreślenia samej czynności bez wskazywania ani na czas, ani jak długo ta czynność mogła trwać. Dla Mateusza liczy się fakt przyniesienia dzieci.

Pytanie jakie w tym miejscu powstaje, to dlaczego te dzieci musiały być przynoszone. Czy nie mogły, być
może, w niektórych przypadkach, przy lekkiej pomocy ludzi dorosłych, przyjść do Jezusa same, na własnych nogach? Marek na określenie przynoszonych dzieci użył rzeczownika paidion w liczbie mnogiej, który jest z kolei zdrobnieniem rzeczownika pais oznaczającego dziecko. Paidion oznacza maleńkie dziecko, niemowlę, kogoś malutkiego, dzieciątko. Zatem te dzieci, które były przynoszone wymagały tego aby je przynieść, nie były to więc dzieci, które chodziły lub chodziły wystarczająco dobrze, aby mogły same z rodzicami się poruszać. Dzieci przynoszone do Jezusa musiały być naprawdę maleńkie.

Celem tego przynoszenia dzieci do Jezusa było to, aby je dotknął. Ale po co Jezus miałby dotykać dzieci? Otóż ludzie wiedzieli, że Jezus to prorok, ma moc, uzdrawia ludzi, jest od Boga, więc dobrze by było, gdyby pobłogosławił dziecko. Kiedy ci ludzie z dziećmi przychodzili do Jezusa, byli przez uczniów upominani i zapewne w trosce o swojego Mistrza uczniowie próbowali ich powstrzymać. Jednak taka postawa uczniów oburzyła Jezusa. Tekst grecki wskazuje, że Jezus był bardzo z faktu tej nadmiernej troski ze strony uczniów, niezadowolony. Spisując słowa, które Jezus skierował do uczniów, wyraz, od którego Jezus zaczyna, a więc pozwólcie, w języku greckim zapisał w formie aorystu w trybie rozkazującym, co oznacza, że nie była to prośba skierowana do uczniów, a rozkaz. Pozwólcie dzieciątkom przychodzić do mnie! Czasownik erchomai – przyjść można zinterpretować zarówno dosłownie czyli jako ruch w kierunku obranego celu, lub też metaforycznie. Oczywiście celem jest Jezus. Jasnym jest, że polecenie jakie wraz z apostołami otrzymał kościół, to zakaz stania maleńkim dzieciom na drodze do Chrystusa. Co to oznacza? Czy naprawdę chodzi tylko o fizyczne niepowstrzymywanie maleńkich dzieci?

To jednak nie wszystko co Jezus powiedział. Kolejne zdanie zaczyna od spójnika greckiego gar, który wskazuje na to, iż Jezus chce uzasadnić swoje polecenie wydane apostołom. Mówi więc Jezus: Dlatego, że królestwo Boże jest (należy) tego rodzaju (do takich). O czym Jezus mówi? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w wersecie 15. Marek odnotował tam takie słowa Jezusa: Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego. O co więc w tym tak naprawdę chodzi? Czy rzeczywiście Jezus mówi, by kościół pozwolił niemowlętom przychodzić do Niego, choć były one przynoszone przez rodziców, po czym oświadczył, że niemowlaki są zdolne przyjąć królestwo Boga, a wszyscy powinni się do nich upodobnić? A może raczej chodzi o coś zgoła innego.

Co to znaczy przyjąć królestwo jak dziecko? Czy oznacza to cofnąć się w czasie i stać się dzieckiem? A może należałoby trochę zdziecinnieć aby sięgnąć po królestwo? A może jednak można to wyjaśnić prościej? A może aby stać się paidion czyli maleńkim dzieckiem, zaliczać się do tej kategorii, do której należy królestwo, należałoby się najpierw narodzić? To całkiem naturalne i logiczne wytłumaczenie słów Jezusa w przeciwieństwie do innych pomysłów na interpretację. Naturalnym procesem nie jest dziecinnienie dorosłych, ale naturalnym procesem, jest kiedy dziecka nie ma, potem się rodzi i jest. Nikt z nas też nie rodzi się z własnej woli, dlatego dziecko nie decyduje o tym by być lub nie na tym świecie. Dziecko przyjmuje świat ponieważ się narodziło. Kiedy ktoś rodzi się z woli Ojca dla królestwa, przyjmuje to królestwo jak dziecko przyjmuje świat, w którym się rodzi. Tak jest z każdym wierzącym, który należy do królestwa Bożego.

Dziecko przyjmuje świat ponieważ się narodziło. Kiedy ktoś rodzi się z woli Ojca dla królestwa, przyjmuje to królestwo jak dziecko przyjmuje świat, w którym się rodzi. Tak jest z każdym wierzącym, który należy do królestwa Bożego.

Mogę sobie tylko wyobrazić, jak Jezus trzyma na rękach maleńkie dzieciątko i w ten sposób ilustruje naukę o narodzeniu z góry. Jezus nie każe nam się zmienić w maleńkie dzieci ani dziecinnieć, nie każe nam praktykować czegoś co jest dla nas nienaturalne, a po prostu oświadcza, że nikt kto się nie narodził z góry nie wejdzie do królestwa.

W podobny sposób Jezus wyraża się w Ew. Mateusza 18:1 – 6 oraz Ew. Łukasza 9:46 – 48, choć kontekstem wypowiedzi Jezusa w tych fragmentach jest pytanie uczniów o to, kto jest największy w królestwie niebieskim. Odpowiedź jakiej Jezus udziela jest taka, że tylko ten kto się nawróci i stanie jak dziecko, ten w ogóle wejdzie do królestwa. Ponownie pojawia się tu kwestia stania się jak dziecko. To co Jezus oznajmia to fakt, że aby wejść do królestwa należy zawrócić z obranej dotychczas drogi i zaistnieć genesthe jako paidion czyli niemowlę. Użyty tu czasownik to ginomai, stać się w znaczeniu zacząć istnieć. Innymi słowy aby zacząć istnieć w królestwie niebieskim trzeba się narodzić na nowo, co następuje tylko i wyłącznie z Bożej łaski oraz według Jego postanowienia. Dzieciątko, które Jezus umieścił pośrodku uczniów doskonale ilustrowało to co Mistrz z Nazaretu chciał przekazać.

Innymi słowy aby zacząć istnieć w królestwie niebieskim trzeba się narodzić na nowo, co następuje tylko i wyłącznie z Bożej łaski oraz według Jego postanowienia. Dzieciątko, które Jezus umieścił pośrodku uczniów doskonale ilustrowało to co Mistrz z Nazaretu chciał przekazać.

W jednym i drugim przypadku Jezus mówi o nowym narodzeniu. Nikt z nas nie może sam stać się dzieckiem, nie może się z własnej woli narodzić, rozpocząć życia jako niemowlę. Jest to tylko i wyłącznie Boży dar. Człowiek aby uwierzyć musi narodzić się z góry, ale nikt nie rodzi się z własnej woli i o własnych siłach, jest to działanie samego Boga. W każdym z tych omawianych fragmentów Jezus przekazuje uczniom tą samą prawdę, którą przekazał Nikodemowi.

Ewangelia Jana 3: 5 – 7

5 Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie
może wejść do królestwa Bożego.
6Co się narodziło z ciała, jest ciałem, a co się narodziło z Ducha, jest duchem
7Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić.
Avatar

By Bogusław Jasiewicz

Urodzony 1974 r. Jest mężem Angeliki i Starszym (Pastorem) Ewangelicznego Zboru Reformowanego w Gorzowie Wielkopolskim od czasu jego założenia. W latach 1994-2002 studiował teologię w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie oraz Sacred Heart Major Seminary w Detroit. Jako starszy zboru pragnie pozostać wierny zasadom reformacji czyli 5 Sola oraz doktrynom łaski. Prowadzi na YouTube autorski program o nazwie Reformelia oraz podcast Słowonoc Dobranoc . Pragnie dbać o to, by w społeczności wierzących prawdy ewangeliczne były zachowywane i cenione. Do zainteresowań należą historia oraz egzegeza biblijna. Lubi dobrą książkę.