W reakcji na to co się ostatnio wydarzyło w Kościele Ewangelicko – Augsburskim, zwanym Luterańskim, podniosły się głosy krytyki ze strony kręgów konserwatywnych różnych denominacji odwołujących się bezpośrednio do tradycji Reformacji. Głos w komentarzach internetowych zabrali pastorzy różnych chrześcijańskich zborów, a co ważniejsze głos odwrotny do przesłania, jakie popłynęło z synodu KEA, poszedł w eter również z samego KEA. To ważne, bo symboliczne, choć w praktyce spóźnione.

To czego dokonał synod KEA było niczym więcej jak oficjalnym potwierdzeniem tego, co już od wielu lat ma miejsce nie tylko zresztą w tym kościele. Od wielu już lat urząd diakona był praktycznym wytrychem w biblijnym status quo dotyczącym urzędu prezbitera. Tak więc to co się stało jest niczym więcej jak podniesieniem przyłbicy. Jednakże KEA nie może być workiem do bicia, jeśli protestu nie budziły takie same poczynania innych denominacji. Szkoda tylko, że współczesny Polak, nawet jeśli tylko nominalnie, nie mniej jednak ugruntowany w tradycji rzymskokatolickiej, nie widzi w protestantach nic więcej jak tylko symbol liberalizmu.

Czy jednak tak naprawdę problem stanowi to co już od długiego czasu drążyło nie tylko KEA ale też inne kościoły, a co dzisiaj stało się widocznym znakiem „współczesnej reformacji”? Nie wydaje mi się. To co dzisiaj stało się symboliczne w postanowieniach czy to Kościoła Zielonoświątkowego czy KEA, to tylko przejaw istotnego problemu, a mianowicie zmiany paradygmatu z sola Scriptura na sola cultura. Choć materialną przyczynę Reformacji stanowiły sola gratia, sola fide, solus Christus, to formalną przyczyną stało się sola Scriptura. Było to zagadnienie dotyczące autorytetu wiążącego sumienie chrześcijanina w sprawach wiary i moralności. Rzym stał na stanowisku, że to kościół ma taką władzę, ojcowie reformacji przesunęli uwagę wiernych na Boże Słowo pozostawiając de facto pełen autorytet w tym co wyszło z ust samego Boga. Dlatego doktryna sola Scriptura była przez wieki zwalczana przez Rzym, ponieważ pozbawiała kościół nienależnego mu autorytetu theopneustos, a przywracała ten autorytet Bożemu Słowu uznając je za nieomylne i bezbłędne. W ten sposób Reformacja dokonała niemal kopernikańskiej rewolucji, umieszczając Słońce na właściwym mu miejscu. Teologia stała się teocentryczna, a kościół przestał prowadzić monolog sam ze sobą, a zaczął prowadzić dialog ze Słowem ecclesia reformata et semper reformanda est secundum Verbum Dei.

Dzisiaj niestety coraz to wyraźniej akademickie autorytety, nawet jeśli nie podważają samej zasady natchnienia Pisma, to podważają jej integralną część, a mianowicie nieomylność i bezbłędność. Zawraca to wodę w rzece i to co niegdyś było kwintesencją Reformacji dzisiaj znika we mgle tego typu nauczań. Sola Scriptura nie istnieje, jeśli odstąpimy na krok od zasady nieomylności i bezbłędności Pisma. Czy coś co jest obarczone błędem może mieć wiążący autorytet wobec ludzkich sumień? Oczywiście, że nie. Biblia obarczona błędem nie może być theopneustos, a co najwyżej wspomnieniem relacji starożytnych ludzi z ich Bogiem. Skoro nie mamy wiążącego autorytetu w Biblii to co może być wiążącym autorytetem dla chrześcijan? I tak oto wracamy do punktu wyjścia sola ecclesia. Oto człowiek wraca na ustanowiony sobie piedestał nieomylności i nie ma to znaczenia czy ten człowiek to ktoś, kto uważa siebie za następcę Piotra czy będzie to grupa ludzi nazywająca siebie synodem. W jednym i drugim przypadku to omylni ludzie stanowią siebie nieomylnym autorytetem dla chrześcijańskich sumień.

Równouprawnienie jest wspaniałym wabikiem dla współczesnego człowieka. Nie ma w samym równouprawnieniu nic złego, jeśli jego zakres dotyczy wolności osobistej, bezpieczeństwa i prawa do spokojnego funkcjonowania w ramach społeczeństwa. Problem w tym, że współcześnie równouprawnienie stało się synonimem egalitaryzmu, którego istotą nie jest zrównanie praw, a zatarcie między ludźmi wszelkich naturalnych oraz wynikających z Bożego prawa różnic. „…na obraz Boga go stworzył; stworzył ich mężczyzną i kobietą” (Rdz 1:27) Egalitarystyczna propaganda brzmieć może fantastycznie w uszach słuchaczy, to jednak prowadzi do dialektycznej wizji świata, gdzie rozwój społeczeństwa posuwa się do przodu dzięki antagonizmom i konfliktom różnych grup społecznych. Funkcjonalność wynikająca z Bożego porządku stworzenia zakłóca, i przeciwstawia się takiemu podejściu do wizji świata pogrążonego w nieustannej rewolucji, jednakowoż ten trend napędza dzisiejszą kulturą, która jest niczym więcej jak interfejsem cywilizacji, w której przyszło nam żyć.

Praktyczne odrzucenie sola Scriptura, a wraz z nią autorytetu samego Boga z konieczności prowadzi do uznania innego fundamentu, na którym można oprzeć doświadczenie wiary oraz tworzyć orzeczenia wiążące sumienie, bo czymże innym jak nie stworzeniem nowego paradygmatu jest uznanie za dopuszczalne teologicznie sprawowanie przez kobiety funkcji starszego – prezbitera zboru. To co do tej pory Paweł Apostoł nazywa nakazem Pańskim, staje się niczym innym jak teologiczną opinią odległego czasowo ewangelisty, którego słowa zawarte w Biblii nie są już autorytatywnie wiążące dla chrześcijańskiej społeczności. Dzisiejsza egalitarna kultura, stworzona przez, jak to nazywa apostoł Paweł w Rz 1:28, wypaczony umysł człowieka, nadal tłamsząc prawdę, stara się zająć nienależne jej miejsce w teologii, co do tej pory było niemożliwe ze względu na doktrynę sola Scriptura. W momencie odrzucenia tej doktryny, stworzona przez wypaczony, wrogi Bogu i jego porządkowi ludzki rozum kultura, staje się w świetle sola ecclesia miarą „prawdziwego” chrześcijaństwa.

To co spotkało KEA i spotyka inne kościoły niegdyś osadzone mocno w tradycji Reformacji, jest niczym innym jak konsekwencją odrzucenia tego, co Ojcowie Reformacji wynieśli na sztandary. Nieposłuszeństwo wobec Bożego Słowa uzasadnia odrzucenie doktryny nieomylności i bezbłędności Pisma. Jest to de facto nie tyle nieposłuszeństwo w stosunku do zapisanej litery, jakby wielu chciało to widzieć, a raczej nieposłuszeństwo w stosunku do osoby Tego, który jest nieomylny, w którym nie ma błędu, a który postanowił przekazać nam swoją nieomylną wolę prowadząc w tym omylnych ludzkich autorów. Jedno nieposłuszeństwo wobec Boga będzie pociągało kolejne. Odrzucenie jednego biblijnego nauczania, a zastąpienie go opartym na założeniach współczesnej kultury konsensusem, jest afirmacją zbuntowanego człowieka i jego postulatów stawianych wobec Boga, i jego prawa.

Dwa tysiące lat temu Paweł, apostoł narodów, napisał, że przyjdzie czas, kiedy członkowie kościoła zdrowej nauki już nie zdzierżą (2Tm 4:3), no ale to przecież tylko teologiczna opinia…

Avatar

By Bogusław Jasiewicz

Urodzony 1974 r. Jest mężem Angeliki i Starszym (Pastorem) Ewangelicznego Zboru Reformowanego w Gorzowie Wielkopolskim od czasu jego założenia. W latach 1994-2002 studiował teologię w Arcybiskupim Wyższym Seminarium Duchownym w Szczecinie oraz Sacred Heart Major Seminary w Detroit. Jako starszy zboru pragnie pozostać wierny zasadom reformacji czyli 5 Sola oraz doktrynom łaski. Prowadzi na YouTube autorski program o nazwie Reformelia oraz podcast Słowonoc Dobranoc . Pragnie dbać o to, by w społeczności wierzących prawdy ewangeliczne były zachowywane i cenione. Do zainteresowań należą historia oraz egzegeza biblijna. Lubi dobrą książkę.